niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdzial 6 Violu,skarbie...

-Musimy porozmawiać...-odezwałam się w końcu.
-Taa...no dobra,daj mi 5 minut to się ubiorę.
-Ok...
Leon pokuśtykał do szafy, wyjął z niej jakieś spodnie od dresu i sprany T-shert. Już po kilku sekundach siedział koło mnie ubrany. Koszulka przylegała mu do ciała, dzięki czemu mogłam podziwiać jego mięśnie, aż zrobiło mi się gorąco...
-To co zdarzyło się wczoraj, nie powinno mieć miejsca...najlepiej zapomnijmy o tym...- nie mogłam uwierzyć w to co mówi, nie chcę zapomnieć. Przecież nadal go kocha..ogarnij się Violka!!! On ma Larę, ty Diego, którego nie kochasz, ugg...! Najważniejsze jest to że on jest szczęśliwy,  a jak on to ja też. Chyba trochę się zamyśliłam, bo poczułam że Leon pstryka mi palcami przed twarzą:
-Viola ?? Jesteś tam ???
-Tak, tak przepraszam zamyśliłam się. Zapomnieć to dobry pomysł. Nie chcę żeby między nami było dziwnie. Zachowujmy się jak zwykli koledzy.
- Jak koledzy-powtórzył i uśmiechną się.
-Mogę cię przytulić ?-zapytałam skrępowana.
-Jasne-powiedział i rozłożył ręce.
Powoli podeszłam do niego i wtuliłam się w niego jak w pluszowego misia. Strasznie mi tego brakowało, od zawsze uwielbiałam gdy miał mnie w swych ramionach. Biło od niego takie ciepło, a jeszcze te jego perfumy...awww.
Naszą sielankę przerwała Lara(???), która weszła do pokoju:
- A co tu się dzieje ???- krzyknęła rozwścieczona, a my natychmiast od siebie odskoczyliśmy.
-O cześć Lara..- próbował zmienić temat Leon.
-Cześć...kim jesteś ?
-Violetta.
-Ty, ty to ta okropna zdzira, która tak potwornie zraniła mojego Leośka ?-niepewnie pokiwałam głową- A ty po tym co ci zrobiła przytulasz się z nią ??!!!- teraz skierowała się do Leona- Chciałam sprawdzić jak się trzymasz, ale nie odbierasz telefonów, więc zadzwoniłam do Fran, a ty robisz mi coś takiego !!!???? Dość wychodzę!!!- wrzasnęła i wściekła wybiegła z pokoju.

-Lara, czekaj!!- krzyknął Leon i pobiegł, a raczej próbował biec, ale przez skręconą kostkę nie wychodziło mu to najlepiej. Aż w końcu na schodach potchnął się i mocno poobijał turlikając się po nich.
-Leon, żyjesz ??-krzyknęłam przerażona.
-Leoś !!-krzyknęła również przejęta Lara.
-Yyy...co się stało? Vilu, cześć kochanie. Gdzie my jesteśmy ? Co to za baba ?-zapytał Leon.
-Co przecież jestem twoją dziewczyną!!!!
-Ja..ja..cię nie znam..-jąkał się.
A Lara wściekła trzasnęła drzwiami i wyszła.
-Leon masz zanik pamięci, musimy jechać do lekarza. Ile pamiętasz ?
-Pamiętam że właśnie skończyliśmy 4 rok w Studio On Beat i że wczoraj mieliśmy mieliśmy 3 rocznicę chodzenia.
-Czyli jeden dzień przed moim wyjazdem...-szepnęłam.
-Co ?
-Nie, nic..Poczekaj pójdę po twoje kulę i jedziemy do szpitala.

1 godzinę później:
Jesteśmy już w domu Fran, lekarz mówił,że Leon ma lekki wstrząs mózgu i że jego pamięć powinna wrócić stopniowo za tydzień.
-Viola, skarbie opowiedz mi coś o tym co się dzieje teraz, czemu jesteś taka dziwna, co to za dom i co to za baba która uważała że jest moją dziewczyną ?
-Bardzo dużo się zmieniło, masz teraz 24 lata, w tym domu mieszka Fran, a ta baba to twoja prawdziwa dziewczyna...
-A my czemu nie jesteśmy razem?-tego pytania bałam się najbardziej.

Ludmiła 17.50

No i gotowe, Federico padnie z wrażenia-stwierdziła Cami.
-Strasznie ci dziękuję, że mi pomogłaś!-rzuciłam się jej na szyję.
-Dobra, leć już do swojego kochasia.
-Już, idę, jeszcze raz ci dziękuje, jesteś wielka.
-Bawcie się dobrze, ale nie za...-powiedziała z chytrym uśmiechem, a ja spiorunowałam ją wzrokiem.
Wyszłam z pokoju, w holu stało wielkie lustro, przejrzałam się w nim. Może nie wyglądam aż tak źle ?:

-Ludmi!-usłyszałam głos Fede.
-Już idę !
-Pięknie wyglądasz kochanie-skomplementował mnie, ucałował mój polik i chwycił moją kruchą dłoń.

Po niecałych 15 minutach wysiedliśmy z białej limuzyny, którą zamówił mój chłopak i stanęliśmy pod pięknie ozdobioną restauracją, nazywała się "100 róż ". Weszliśmy do środka mijają  spektakularny ogród z tak uroczymi kwiatami jakimi są róże. Były chyba wszystkie rodzaje i odmiany. Gdy zobaczyłam jak jest w środku oniemiałam, piękna sala mieniąca się złotem i bielą. Usiedliśmy przy stoliku przy wielkim oknie przez, które widać było całe Buenos Aires.
-Fede tu jest cudownie!-pisnęłam uradowana.
-Dla ciebie wszystko,  a teraz co zamawiasz ?
Spojrzałam na 2 karty dań leżące na stole, były złote z motywem róży.Postanowiłam zamówić spaghetti, co zabawne Feduś też. Przez ponad godzinę rozmawialiśmy, jedliśmy, popijając czerwonym winem i delektowaliśmy się swoim towarzystwem, aż jakiś kelner wszedł na udekorowaną scenę :
-Rezerwacja na nazwisko Pasquarelli !
Fede podniósł rękę i puścił oczko do tego faceta.
-Lu nie masz może ochoty czegoś zaśpiewać ?
-Bardzo.
Weszliśmy na scenę i zaśpiewaliśmy Ti Credo. Czułam się przewspaniale, gdy z nim śpiewałam. Mogłam patrzeć w jego oczy i napawać się jego bliskością. Słowa same płynęły mi z ust, jakbym była w transie.
Resztę randki spędziliśmy na miłej rozmowie. O 22.00 wróciliśmy do domu i poszliśmy spać .
Ta rocznica była cudowna!!!!<3

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdzialik :)
Nie rozpisuję się zbytnio bo ma dużo nauki żeby poprawić oceny .
                                                                        Mechi <3

3 komentarze:

  1. Extra piszesz! Nie poddawaj się, bo nie masz komentarzy. Piszesz świetnie i nie zmarnuj tego talentu! Przy okazji chciałam cię spytać, czy weszłabyś na mojego bloga??? To dla mnie bardzo ważne!;). A oto link:
    http://opowiadanialeonivilu.blogspot. com

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwszy raz czytam tego bloga i musiałam
    przeczytać wszystkie rozdziały i opłacało się
    bo były genialne blog jest świetny piszesz cudnie <3
    już nie mogę doczekać się next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam do się mnie :
      http://leoniviolett.blogspot.com/
      http://violettainnawersia.blogspot.com/

      Usuń