poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 9 "Szał Zakupów"

-Jak my o tym powiemy Violi i Leonowi ?
-Nie wiem, ale najlepiej będzie załatwić to od razu.
-Masz racje
Pospacerowaliśmy jeszcze chwile i wróciliśmy do domu,  tam spotkaliśmy Leona i to podłe babsko którzy jechali na kontrole z kostką.
Leon
Godzinę później
Już jesteśmy po wizycie, lekarz powiedział  że wszystko jest już w porządku i mogę się już normalnie poruszać.Lara zaproponowala zeby przejechac sie na tor. W sumie teraz nie powinienem jeszcze jezdzic ale trudno. Po 10 minutach doszlismy (xd) na tor. Od razu pobieglem do szatni a lara sprawdzic motor.
Po kilku minutach znow czulem sie spelniony bo od 3 lat tylko dzieki temu czuje ze zyje. Moja dawna pasje -muzyke porzucilem po wyjezdzie Violetty nie umialem wydobyc z siebie zadnego dzwieku, od tamtej pory nie spiewam. Został mi tylko motocros to on pomaga mi uwolnić się od problemow tak jak wcześniej muzyka.Zrobiłem kilka kółek po torze i podjechałem do Lary:
-Chce wziąć udział w zawodach ? Kiedy jakieś będą ?
-Za tydzień, ale nie sądzę żebyś był w formie na zawody. Musisz sporo trenować.
-Dam radę. Nie wierzysz we mnie ?-zapytałem i spojrzałem jej w oczy z bananem na ustach/
-Już mi się tak nie uśmiechaj tylko trenuj.-powiedziała i delikatnie popchnęła w stronę motoru. Ja jednak znów podszedłem do niej, przysunąłem się i chciałem ją pocałować. Ale ta niespodziewanie odsunęła się.
-Co się stało ?-zapytałem skołowany. Lara nigdy się tak nie zachowywała, ona zawsze chciała się całować, a na dodatek jest dziś jakoś bardzo miła.
-Jja..zapomniałam nakarmić żółwia!-krzyknęła i uciekła.
Co jej odwaliło ?Jutro z nią porozmawiam, teraz muszę ćwiczyć.

Niedziela
13.00
Camila
-Viola, chodźmy już !!-wrzasnęłam zdenerwowana.
-Dobra, dobra, już idę.
Po chwili nasza guzdrała wsiadła do samochodu, w którym na nią czekałam.
-No nareszcie.
-Oj Cami nie narzekaj, przecież nigdzie się nam nie śpieszy.
Nie minęło 20 min, a już parkowałyśmy przed wielkim budynkiem zwanym-galerią odzieżową. W końcu wybrałyśmy się na zakupy.Wysiadłyśmy z pojazdu, weszłyśmy do budynku i zaczęłyśmy się rozglądać za Luśką, która miał na nas czekać w jakiejś z włoskich kawiarni.
-Pamiętasz jak się nazywa ta restauracja ?-zapytała po chwili Viola.
-Wydaje mi się że Piatto Bianco. Patrz to chyba ta.-powiedziałam wskazując na wielkie drzwi prowadzące do pięknego środka kawiarenki-Chodźmy do środka.
Jak powiedziałam tak zrobiłyśmy.
-Tam siedzi.-zauważyła Violka.
-Lu !!! -krzyknęłyśmy.
-Hej laski !!! Jesteście gotowe na "szał zakupów" ???-zapytała wesoła.
-Na zakupy jasne ! -odpowiedziałam pewna swoich słów.
Wyszłyśmy z restauracji i wdałyśmy się w "szał zakupów". Po 3 godzinach zaliczyłyśmy tylko ponad 20 sklepów, następny na naszej liście był sklep z bielizną i strojami kąpielowymi. Czym prędzej popędziłyśmy do wybranego sklepu. Po godzinie postanowiłyśmy wrócić do domu i przejrzeć nasze zakupy.

17.30
Violetta
Przed chwilą dojechałyśmy do domu teraz siedzimy i oglądamy nasze zdobycze.
Lu kupiła :















Cami:















A ja :














-U la, la Violu, fajną bieliznę sobie kupiłaś- odezwała się Luśka i razem z Cami zaczęły ją oglądać. Próbowałam im ją wyrwać, ale zaczęły rzucać do siebie. W tej chwili drzwi do domu otworzyły się i moja bielizna poleciała w twarz tego kogoś. To był...

Marco
Postanowiłem zabrać Fran, w jakieś wyjątkowe miejsce. Właśnie prowadzę ją z zawiązanymi oczami (ona ma zawiązane) przez las.
-Marco, długo jeszcze ??-zaczęła marudzić Włoszka.
-Nie, już jesteśmy.-rozwiązałem chustkę.
-Wow, tu jest...pięknie !!!














Usiedliśmy na "moście" i rozłożyłem kocyk i jedzenie. Karmiliśmy się, śmialiśmy i od czasu do czasu całowaliśmy. Spędziliśmy tak kilka godzin. Randka była cudowna, bo spędzona z moją kochaną Franią. Na koniec zaśpiewałem jej Ti credo.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo Was przepraszam za opóźnienie, ale  niestety nie zależało to ode mnie :(
Rozdział trochę krótki, następny postaram się napisać dłuższy.
Sorki za błędy :\
Zachęcam do udziału w konkursie !!!!
Lecę pisać następny, może pojawi się w środę *-*
Dzisiaj szantażyk :
2 Kom= Next :P

                                         Mechi <3


sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 8 AAAA!!! Leon !!!! Fran!!!!!

W domu wszyscy już śpią, a ja zeszłam do kuchni po butelkę wody, wchodzę po schodach i słyszę jakieś dziwne jęki. Chyba dochodzą z pokoju Leona...Chyba Lara została na noc, lepiej im nie przeszkadzać nie chcę na to patrzeć. Z dziwnymi myślami udałam się do swojej sypialni, przebrałam się i poszłam spać.

Następny Dzień
Sobota
12.00
Obudziłam się z potwornym bólem głowy, wczoraj stanowczo za dużo wypiłam. Założyłam na stopy pantofle i wyszłam z pokoju kierując się do kuchni. Tam zastałam Cami śpiącą na stole, Marco który łapał się za głowę, Fran robiącą śniadanie i Fede z Luśką śpiących w salonie.
-Cześć.
-Hej Violu, jak tam głowa ?-zapytała pogodnie Fran
-Boli, nigdy więcej tak dużo nie piję. Masz jakieś tabletki ?
Podała mi pudełeczko z tabletkami i szklankę wody. Zażyłam je i w tej chwili po schodach zeszli Leon i Lara.Przywitali się.Ten babsztyl usiadł przy stole, a Leon podszedł do lodówki i wyjął z niej 2 bite śmietany.Chwycił Fran za rękę, pociągnął do salonu, podał jej śmietanę i kucną przy sofie gdzie słodko spała para. Wymienili się jeszcze chytrymi spojrzeniami i "pośmietanowali" naszych przyjaciół.Przybili sobie piątkę i jak gdyby nigdy nic zaczęli przygotowywać śniadanie.Razem zrobili naleśniki. Były naprawdę pyszne, jedząc je rozmawialiśmy, aż palnęłam coś głupiego:
-Jak się spało Leon ?
-Yyyy...dobrze ?-Lara się zaśmiała, a on zakłopotał-A tobie ?-zapytał zły.
-Też.
W sumie chamsko było o to pytać, a biedna Fran nie wiedziała o co chodzi. Nasze rozmowy przerwał krzyk zapewne budzącej się Lu.
-AAAA!!! Leon !!!! Fran!!!!!-krzyknęła blondynka budząc tym samym swojego chłopaka.Natychmiast wstała, zostawiając oszołomionego bruneta i ruszyła w stronę Leona i Fran. Fede skumał o co chodzi i sam przyłączył się do pogoni za 2 przyjaciół. Już po chwili obydwoje wylądowali w basenie włoszki.Wszyscy pobiegliśmy do ogrodu by zobaczyć to z bliska.
-Lu skąd wiedziałaś że to oni ?-zapytałam ciekawa.
-To normalne, w dzieciństwie to było naszą tradycją.
No tak, przecież w dzieciństwie byli nierozłączni. Później Leoś i Frania wyszli z basenu, ociekali wodą, a na polu w cale nie było ciepło chociaż był początek lata. Przynieśliśmy im ręczniki żeby się wysuszyli.
15.00
Po kilku godzinach przyjemnych rozmów i oglądania filmów stwierdziłam, że jestem w Argentynie już kilka dni i nie odwiedziłam ojca.Powiedziałam przyjaciołom że wychodzę, podeszłam na przystanek i złapałam pierwszy autobus.I już po 5 minutach stałam przed wielkim wieżowcem. Szybkim krokiem weszłam do środka i podeszłam pod pokój w którym pracuję tata.Delikatnie zapukałam, usłyszałam ciche proszę. Zdecydowanym ruchem pociągnęłam za klamkę, a drzwi się otworzyły. Zza nich zobaczyłam ojca siedzącego po uszy w papierach.
-Tato !!!-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyje.
-Violu, co tu taj robisz ?
-Przyjechałam na urodziny Fran, były wczoraj więc postanowiłam Cię odwiedzić. Nie cieszysz się ?
-Oczywiście, że się cieszę.
-Co tam u Ciebie ?Jak w pracy ? Czy rodzice Diega nadal tak mało Ci płacą ?
-U mnie dobrze, w pracy po staremu, niestety nadal.
-Tak strasznie chciałabym coś z tym zrobić...albo chociaż zerwać z Diego...
-Chcesz zerwać z Diego ?
-Mam go dość, zresztą moje uczucia do niego wygasły, zerwałabym z nim, ale on mi grozi że cię zwolnią.
-Nie przejmuj się mną, zerwij z nim ja znajdę inną pracę.
-No ok, ale jeszcze nie teraz, dopiero kiedy będziesz wiedział że damy radę się utrzymać.
-Dobrze.
Pogadałam jeszcze chwilę z tatą i wyszłam z jego gabinetu. Po drodze do wyjścia zauważyłam...Diego rozmawiającego z rodzicami. Ale chwila co on tu robi ? NIe zastanawiając się długo stwierdziłam że lepiej będzie jeśli mnie nie zauważy. Szybko wybiegłam z budynku i po około 10 minutach pieszo wróciłam do Fran. W holu zastałam Marcesce i Fedemile, którzy chyba wychodzili.
-Wychodzicie gdzieś ?
-Tak, idziemy na spacer. Jak tam u taty ?-odezwał się Marco.
-Dobrze, ale nie uwierzycie kogo spotkałam !!! Diego!!!!
-Diego???Co on tu robi ??-zapytała przejęta Lusia.
-Nie wiem, spanikowałam i uciekłam.Dobra już wam nie przeszkadzam tylko powiedzcie czy ktoś jest w domu ?
-Nie, Cami jest na randce z jakimś chłopakiem na którego wpadła, a Leon pojechał z Larą do lekarza na wizytę kontrolną z kostką.
-Aaa to ja już wam nie przeszkadzam udanego spaceru.

Ludmiła
Od kilku minut spacerujemy po parku i rozmawiamy o głupotach.Park jest prawie pusty, oprócz jakiejś parki, chwila to chyba Lara i  Diego.
-Ej a to nie Lara i Diego ?-zapytałam przejęta.
-Tak, to oni.-moje obawy potwierdziła Fran.
-Ale co oni robią razem ?-zapytał Marco
-A ja wiem, ale chyba są na randce bo się całują.-dodał Feduś.
-Jak my o tym powiemy Violi i Leonowi ?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział - jest :)
Rozdział trochę krótki
Następny może koło czwartku
Zaraz pojawi się ankieta, głosujcie !!!!


                                                                             Mechi <3






Dziękuje !!!!! Edit

Blog ma już niecałe 2 miesiące tak jak w tytule chciałabym Wam podziękować za komentarze-22, za wyświetlenia-1720, za obserwatorów-2
Dziękuje !!!!!        
Kocham Was <3<3

Dzień








Tydzień



Miesiąc













Wszystkie Okresy












                                                                                                   Mechi <3

   

Konkurs !!!!! Edit


Konkurs na One Shot-
One Shot o Violettcie, parring i temat dowolny.

1 miejsce:
-opublikowanie OS
-reklamowanie bloga przez 3 tygodnie 
- dedykowanie 3 rozdziałów 


2 miejsce:
-opublikowanie OS
-reklamowanie bloga przez 2 tygodnie


3 miejsce:
-opublikowanie OS
-reklamowanie bloga przez 1 tydzień

Wszystkie OS zostaną opublikowane(jeśli chcecie)
Edit
Zostały Wam 2 dni, a ja nie dostałam ani jednej pracy, dlatego przedłużam konkurs do 06.07.14, a rozstrzygnięcie 09.07.


Liczę na Was !!!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



                                                        














       Mechi <3

piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 7 Jestem zazdrosna !

Violetta
-A czemu my nie jesteśmy razem ?
- Ja...wyjechałam do Nowego Jorku, żeby zostać modelka...- wyszeptałam.
- Wyjechałaś tak po prostu ?- kiwnęłam głowa- zostawiłaś mnie ? Przecież ja cie kochałem !! Jak ja sobie z tym poradziłem ?
- Lleon ja po prostu wyjechałam za swoimi marzeniami...a ty no cóż zmieniłeś się, zacząłeś jeździć na motocrosie, spotykać się z Larą i zadawać z nieprzyjemnymi typami- chłopak zamknął oczy i zaczął masować swoje czoło.
- Leon, co się dzieje ?
- Już pamiętam...wiesz co ja może już pójdę do siebie...
- okej...
Leon
Gdy tylko wszedłem do pokoju i siadłem na łóżku to wykręciłem numer Lary, muszę ja przeprosić :
- Halo ?
- Cześć Lara
- Cześć...
- Przepraszam Laruś, ze cię nie pamiętałem, ale teraz już sobie wszystko przypomniałem. Wybaczysz mi ?
-Jasne kochanie.
-To może we wtorek kiedy będę mógł normalnie chodzić  pójdziemy na przejażdżkę na motorze i do tego nowego klubu ?
-Pewnie, o której jest jutro impreza dla Fran ?
- O 16.00.
- No to do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia.
Zmęczony zasnąłem.
Piątek
8.00
Franceska
Obudziłam się w świetnym humorze, już dziś przyjeżdża Marco !!! Zaspana zeszłam do kuchni, rozejrzałam się-pusto.Pewnie wszyscy jeszcze śpią.Otworzyłam lodówkę, sięgnęłam ręką po mleko i usłyszałam przyjaciół, śpiewających mi "Sto lat".
-Wszystkiego najlepszego Fran !!!
-Dziękuje wam, jesteście kochani !!!
-Mamy dla ciebie niespodziankę-powiedziała Viola. I już po chwili z za nich wyłonił się....Marco !!!
-MARCO !!!!-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję- nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam !
-Ja za tobą też kochanie. Wszystkiego najlepszego !!!
- Dziękuje, i dziekuję wam wszystkim za to ze pamiętaliście. Chodźcie tu grupowy ścisk !-staliśmy przez dłuższą chwile w tuleni w siebie.
-Ale to nie koniec niespodzianek- powiedział uradowany Leon- O 16.00 urządzamy imprezę na twoja cześć.
- Jesteście wspaniali !!!
Po 30 minutach zjedliśmy śniadanie brudząc się przy tym, śmiejąc i karmiąca(oczywiście chodzi o mnie i Marco). Stwierdziłam że muszę zacząć szykować struj na imprezę, która jak powiedziała Cami zaczyna się o 16.00.
- Dziewczyny lepiej chodźmy się już przygotować na imprezę.
Jak powiedziałam tak zrobiłyśmy.
W czwórkę weszłyśmy do mojego pokoju i zaczęłyśmy się zastanawiać w co się ubrać.
15.30
Po kilku godzinach wszystkie byłyśmy zwarte i gotowe. Wyglądałyśmy tak:
Ja














Lu




Vilu





















Cami


















Poprawiłyśmy włosy i dobrze nastawione zeszłyśmy do salonu, w którym zastałyśmy równie wystrojonych chłopaków. Na nasz widok zastygli w bezruchu z otwartymi buziami.
-Wow...-wybełkotał Marco
-Podoba Ci się kochanie ?-zapytałam się go z uśmiechem.
-Ttak.
Reszta chłopaków przeprowadziła podobne "rozmowy" ze swoimi dziewczynami.
-Wszyscy gotowi ?-zapytała Lu, a my kiwnęliśmy głowami- To ruszamy do klubu karaoke !!!
Wydaliśmy z siebie okrzyk radości i wyszliśmy z domu. Klub był blisko więc postanowiliśmy się przejść, może to nawet lepiej...tak to nikt by nas nie odwiózł. W końcu ostro zabalujemy...

Po 10 minutach siedzieliśmy już w klubie i zamawialiśmy drinki.
-To kto śpiewa pierwszy ?-zapytałam
-A kto ma urodziny ?-zapytała uśmiechnięta Viola
Zaraz po niej usłyszałam głos prowadzącego wołającego mnie na scenę.Czyli że sami już zdecydowali, popatrzyłam na nich i weszłam na scenę. Stwierdziłam że zaśpiewam ,,Otro dia mas " Po występie dostałam wielkie oklaski.Zeszłam ze sceny i wróciłam do stolika.
-Byłaś wspaniała Fran-powiedziała radosna Cami.

Violetta
-Na prawdę super ci poszło-dodałam.
Długo gadałyśmy o różnych głupotach.
-Violu, Leon poszedł po napoje, coś długo nie wraca zobaczysz co z nim ?-zapytała Ludmi.
-Ddobra...-powiedziałam nieprzekonana.
Wstałam od stolika i podeszłam do barku, nigdzie nie mogłam znaleźć Leona. Chwila, chwila to chyba on i...Lara. Oni się...całują.Gdy to zobaczyłam poczułam ukłucie w sercu. Jestem zazdrosna ! Nie! Na pewno nie ! Wróciłam do dziewczyn, bo chłopacy poszli załatwić kolejne występy.
-Vilu no i co ?-zapytały.
-Onn jest z Larą.-szepnęłam
-Właśnie tu idą-zauważyła Fran.
-Cześć dziewczyny-powiedziała ta siksa.
-Cześć...
-Fran wszystkiego najlepszego!Proszę-powiedział i podała Frani małe różowe pudełko przewiązane niebieską kokardą.
-Dziękuje nie musiałaś-niemrawo się uśmiechnęła.
-Dobra to wy sobie pogadajcie a ja idę zapalić.
No tak on wcale nie rzucił palenia...szkoda że to robi.
-Too
-Too ?
-Jak wam się układa z Leonem ?-wypaliłam
-Świetnie, on jest wspaniały, uwielbiam spędzać z nim czas...zresztą sama wiesz jaki jest-przytaknęłam-No właśnie, a wczoraj zaprosił mnie na dyskotekę we wtorek. Może też pójdziecie ?
-Ja nie mogę...idę na randkę z Marco-powiedziała Fran
-Ja też, umówiłam się z Fedusiem na zakupy, zresztą Cami też z nami idzie-wymyśliła Lu.
-A ja...ja w sumie nie mam planów i pójdę z wami.
Po chwili wrócili Fede i Marco i powiedzieli że ktoś może iść śpiewać, chciałam się zgłosić, ale ktoś mnie wyprzedził. To była Lara. Lara ? To ona śpiewa ? Po chwili stała na scenie z gitarą. Zaczęła śpiewać Voy por ti. Niestety wtedy wrócił Leon, patrzył na nią z uśmiechem i zadowoleniem na twarzy. Gdy skończyła podbiegła do Leosia i go namiętnie pocałowała. Całowali się długo, aż ręka Leona  z jej talii zjechała trochę niżej. Oderwał się od niej i szepnął jej coś na ucho, a we mnie coś się gotowało. Później bawiliśmy się dalej, po 01.00 wszyscy byliśmy już pijani i postanowiliśmy wrócić do domu.

W domu wszyscy już śpią, a ja zeszłam do kuchni po butelkę wody, wchodzę po schodach i słyszę jakieś dziwne jęki. Chyba dochodzą z pokoju Leona...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział dedykowany Mańka Verdas dziękuje za komentarze :)
Jestem wdzięczna że doceniasz moją pracę.
Gdy widzę nowy komentarz mam wielkiego banana na twarzy i zachęca mnie to do pisania
Dziękuje !!!!                                    

                                       Mechi <3

PS Liczę na komcie i wyświetlenia.

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdzial 6 Violu,skarbie...

-Musimy porozmawiać...-odezwałam się w końcu.
-Taa...no dobra,daj mi 5 minut to się ubiorę.
-Ok...
Leon pokuśtykał do szafy, wyjął z niej jakieś spodnie od dresu i sprany T-shert. Już po kilku sekundach siedział koło mnie ubrany. Koszulka przylegała mu do ciała, dzięki czemu mogłam podziwiać jego mięśnie, aż zrobiło mi się gorąco...
-To co zdarzyło się wczoraj, nie powinno mieć miejsca...najlepiej zapomnijmy o tym...- nie mogłam uwierzyć w to co mówi, nie chcę zapomnieć. Przecież nadal go kocha..ogarnij się Violka!!! On ma Larę, ty Diego, którego nie kochasz, ugg...! Najważniejsze jest to że on jest szczęśliwy,  a jak on to ja też. Chyba trochę się zamyśliłam, bo poczułam że Leon pstryka mi palcami przed twarzą:
-Viola ?? Jesteś tam ???
-Tak, tak przepraszam zamyśliłam się. Zapomnieć to dobry pomysł. Nie chcę żeby między nami było dziwnie. Zachowujmy się jak zwykli koledzy.
- Jak koledzy-powtórzył i uśmiechną się.
-Mogę cię przytulić ?-zapytałam skrępowana.
-Jasne-powiedział i rozłożył ręce.
Powoli podeszłam do niego i wtuliłam się w niego jak w pluszowego misia. Strasznie mi tego brakowało, od zawsze uwielbiałam gdy miał mnie w swych ramionach. Biło od niego takie ciepło, a jeszcze te jego perfumy...awww.
Naszą sielankę przerwała Lara(???), która weszła do pokoju:
- A co tu się dzieje ???- krzyknęła rozwścieczona, a my natychmiast od siebie odskoczyliśmy.
-O cześć Lara..- próbował zmienić temat Leon.
-Cześć...kim jesteś ?
-Violetta.
-Ty, ty to ta okropna zdzira, która tak potwornie zraniła mojego Leośka ?-niepewnie pokiwałam głową- A ty po tym co ci zrobiła przytulasz się z nią ??!!!- teraz skierowała się do Leona- Chciałam sprawdzić jak się trzymasz, ale nie odbierasz telefonów, więc zadzwoniłam do Fran, a ty robisz mi coś takiego !!!???? Dość wychodzę!!!- wrzasnęła i wściekła wybiegła z pokoju.

-Lara, czekaj!!- krzyknął Leon i pobiegł, a raczej próbował biec, ale przez skręconą kostkę nie wychodziło mu to najlepiej. Aż w końcu na schodach potchnął się i mocno poobijał turlikając się po nich.
-Leon, żyjesz ??-krzyknęłam przerażona.
-Leoś !!-krzyknęła również przejęta Lara.
-Yyy...co się stało? Vilu, cześć kochanie. Gdzie my jesteśmy ? Co to za baba ?-zapytał Leon.
-Co przecież jestem twoją dziewczyną!!!!
-Ja..ja..cię nie znam..-jąkał się.
A Lara wściekła trzasnęła drzwiami i wyszła.
-Leon masz zanik pamięci, musimy jechać do lekarza. Ile pamiętasz ?
-Pamiętam że właśnie skończyliśmy 4 rok w Studio On Beat i że wczoraj mieliśmy mieliśmy 3 rocznicę chodzenia.
-Czyli jeden dzień przed moim wyjazdem...-szepnęłam.
-Co ?
-Nie, nic..Poczekaj pójdę po twoje kulę i jedziemy do szpitala.

1 godzinę później:
Jesteśmy już w domu Fran, lekarz mówił,że Leon ma lekki wstrząs mózgu i że jego pamięć powinna wrócić stopniowo za tydzień.
-Viola, skarbie opowiedz mi coś o tym co się dzieje teraz, czemu jesteś taka dziwna, co to za dom i co to za baba która uważała że jest moją dziewczyną ?
-Bardzo dużo się zmieniło, masz teraz 24 lata, w tym domu mieszka Fran, a ta baba to twoja prawdziwa dziewczyna...
-A my czemu nie jesteśmy razem?-tego pytania bałam się najbardziej.

Ludmiła 17.50

No i gotowe, Federico padnie z wrażenia-stwierdziła Cami.
-Strasznie ci dziękuję, że mi pomogłaś!-rzuciłam się jej na szyję.
-Dobra, leć już do swojego kochasia.
-Już, idę, jeszcze raz ci dziękuje, jesteś wielka.
-Bawcie się dobrze, ale nie za...-powiedziała z chytrym uśmiechem, a ja spiorunowałam ją wzrokiem.
Wyszłam z pokoju, w holu stało wielkie lustro, przejrzałam się w nim. Może nie wyglądam aż tak źle ?:

-Ludmi!-usłyszałam głos Fede.
-Już idę !
-Pięknie wyglądasz kochanie-skomplementował mnie, ucałował mój polik i chwycił moją kruchą dłoń.

Po niecałych 15 minutach wysiedliśmy z białej limuzyny, którą zamówił mój chłopak i stanęliśmy pod pięknie ozdobioną restauracją, nazywała się "100 róż ". Weszliśmy do środka mijają  spektakularny ogród z tak uroczymi kwiatami jakimi są róże. Były chyba wszystkie rodzaje i odmiany. Gdy zobaczyłam jak jest w środku oniemiałam, piękna sala mieniąca się złotem i bielą. Usiedliśmy przy stoliku przy wielkim oknie przez, które widać było całe Buenos Aires.
-Fede tu jest cudownie!-pisnęłam uradowana.
-Dla ciebie wszystko,  a teraz co zamawiasz ?
Spojrzałam na 2 karty dań leżące na stole, były złote z motywem róży.Postanowiłam zamówić spaghetti, co zabawne Feduś też. Przez ponad godzinę rozmawialiśmy, jedliśmy, popijając czerwonym winem i delektowaliśmy się swoim towarzystwem, aż jakiś kelner wszedł na udekorowaną scenę :
-Rezerwacja na nazwisko Pasquarelli !
Fede podniósł rękę i puścił oczko do tego faceta.
-Lu nie masz może ochoty czegoś zaśpiewać ?
-Bardzo.
Weszliśmy na scenę i zaśpiewaliśmy Ti Credo. Czułam się przewspaniale, gdy z nim śpiewałam. Mogłam patrzeć w jego oczy i napawać się jego bliskością. Słowa same płynęły mi z ust, jakbym była w transie.
Resztę randki spędziliśmy na miłej rozmowie. O 22.00 wróciliśmy do domu i poszliśmy spać .
Ta rocznica była cudowna!!!!<3

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdzialik :)
Nie rozpisuję się zbytnio bo ma dużo nauki żeby poprawić oceny .
                                                                        Mechi <3

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 5 Rocznica

Buenos Aires
Violetta
Powoli zbliżaliśmy się do siebie, gdy nagle...do pokoju wbiegła Fede:
-Leon, musisz mi pomóc !-krzyknął zdenerwowany, ale kiedy zauważył w jakiej pozycji jesteśmy wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił. A my szybko od siebie odskoczyliśmy.
-Chyba wam przeszkodziłem...-mówił zakłopotany Włoch.
-Nie, nie mmy...ja już lepiej pójdę-wybełkotałam i uciekłam do siebie.

Federico
Po tym jak Violetta wyszła spojrzałem  na Leona:
-Co się między wami wydarzyło ?- chytro się uśmiechnąłem.
-Nic...
-Jak to nic, przecież jak tu wszedłem to prawie się całowaliście ?
-Fede...proszę cię...przecież jestem z Larą, ona z Diego, a między nami już niczego nie ma.
W ogóle po co tu przyszedłeś ?
-Musisz mi pomóc, chcę  zaprosić Lu na randkę z okazji naszej 1 rocznicy chodzenia.
Tylko nie wiem jak to zrobić, RATUJ !!!!
-No dobra, dobra, to kiedy ta rocznica ?
-No...już jutro..
-Co!?????Czemu nie mówiłeś wcześniej????
-Bo zapomniałem-odpowiedziałem , a Leon walną się dłonią w czoło.- ale to nie ważne, masz jakiś pomysł ?
-Zrobimy tak...[...] Ludmile na pewno się spodoba...
-Stary, ratujesz mi życie!

Następny dzień
Ludmila
Rano przy śniadaniu była strasznie napięta atmosfera, co prawda Fran chciała załagodzić sytuacje ale wszyscy są dzisiaj jacyś dziwni, Cami jest naburmuszona, Leon i Viola wymieniają się nieśmiałymi spojrzeniami , nawet mojego Fedusia coś gryzie. Ciekawe czy pamięta o naszej rocznicy ?

30 minut później
Siedzę na kanapie i oglądam TV, lokatorzy rozeszli się do swoich pokoi, a ja się nudzę. Moja mękę przerwał wchodzący do salonu Fede:
-Lu mam dla ciebie propozycje..
-Tak?
-Zapraszam cie na kolację z okazji naszej rocznicy chodzenia, pójdziesz ?
-Feduś, pewnie cieszę się że pamiętałeś !-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję- O której mam być gotowa?-zapytałam wtulając się w jego ciepły tors.
-O 18.00
-To ja lepiej pójdę już się szykować.-powiedziałam i z uśmiechem na ustach popędziłam do pokoju Cami.
-Cami, Fede zaprosił mnie na naszą rocznicę !!!!! Musisz pomóc wybrać mi strój !!.

Popołudnie
Violetta
Właśnie piszę w pamiętniku i zastanawiam się nad tym niedoszłym pocałunku z Leonem. To uczucie które wtedy rozpierało moje ciało, tak dawno nie byłam z nim blisko.Czy jeśli Fede by nam nie przeszkodził naprawdę pocałowaliśmy się ?Tylko czy on w ogóle tego chciał ? Tyle pytań żadnej odpowiedzi , jedynym wyjściem była by rozmowa z Leonem , ale nie czuję się na to gotowa. Może lepiej poradzić się Fran ?  Jak pomyślałam tak zrobiłam i już po chwili stałam pod pokojem Fran i nerwowo zapukałam. Za kilka sekund w drzwiach ukazała mi się wyczekiwana dziewczyna o kruczo-czarnych włosach.
-Fran mam sprawę...
-Opowiadaj Violu.
-Wczoraj gdy miałam zanieść Leonowi kolację, stało się coś totalnie nieprzewidzianego, mmy sie prawie pocałowaliśmy-ostatnie słowa wyszeptałam.
-To chyba dobrze ?
-Nie, nic nie jest dobrze, to okropne on pewnie wcale tego nie chciał. Zresztą oboje odnaleźliśmy już swoje drugie połówki, to nie ma sensu...
-Violu, nie poddawaj się, musisz o niego walczyć.
-Dzięki Fran, najlepiej pójdę teraz z nim pogadać.
-Tak trzymaj, powodzenia.
-Dzięki.
Wyszłam od Fran i podeszłam do drzwi pokoju Leona, delikatnie przyłożyłam do nich ucho, usłyszałam tylko lejącą się wodę.(Leon ma łazienkę w pokoju) Z lekkim zwątpieniem weszłam do pokoju. Stwierdziłam że poczekam na niego. Po około 10 minutach usłyszałam jak drzwi od łazienki otwierają się. Za chwilę ujrzałam Leona w samych bokserkach, z ociekającymi włosami. Wyglądał naprawdę seksownie, zauważyłam że od naszego rozstania bardzo przypakował. Ale wracając patrzył się na mnie jak na idiotkę w sumie mu się nie dziwie, wchodzę komuś do pokoju bez pukania i gapie się.
-Musimy porozmawiać...-odezwałam się w końcu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za opóźnienie, może w tygodniu pojawi się następny.
1 kom =Next :)


                                                                      Mechi <3