-A czemu my nie jesteśmy razem ?
- Ja...wyjechałam do Nowego Jorku, żeby zostać modelka...- wyszeptałam.
- Wyjechałaś tak po prostu ?- kiwnęłam głowa- zostawiłaś mnie ? Przecież ja cie kochałem !! Jak ja sobie z tym poradziłem ?
- Lleon ja po prostu wyjechałam za swoimi marzeniami...a ty no cóż zmieniłeś się, zacząłeś jeździć na motocrosie, spotykać się z Larą i zadawać z nieprzyjemnymi typami- chłopak zamknął oczy i zaczął masować swoje czoło.
- Leon, co się dzieje ?
- Już pamiętam...wiesz co ja może już pójdę do siebie...
- okej...
Leon
Gdy tylko wszedłem do pokoju i siadłem na łóżku to wykręciłem numer Lary, muszę ja przeprosić :
- Halo ?
- Cześć Lara
- Cześć...
- Przepraszam Laruś, ze cię nie pamiętałem, ale teraz już sobie wszystko przypomniałem. Wybaczysz mi ?
-Jasne kochanie.
-To może we wtorek kiedy będę mógł normalnie chodzić pójdziemy na przejażdżkę na motorze i do tego nowego klubu ?
-Pewnie, o której jest jutro impreza dla Fran ?
- O 16.00.
- No to do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia.
Zmęczony zasnąłem.
Piątek
8.00
Franceska
Obudziłam się w świetnym humorze, już dziś przyjeżdża Marco !!! Zaspana zeszłam do kuchni, rozejrzałam się-pusto.Pewnie wszyscy jeszcze śpią.Otworzyłam lodówkę, sięgnęłam ręką po mleko i usłyszałam przyjaciół, śpiewających mi "Sto lat".
-Wszystkiego najlepszego Fran !!!
-Dziękuje wam, jesteście kochani !!!
-Mamy dla ciebie niespodziankę-powiedziała Viola. I już po chwili z za nich wyłonił się....Marco !!!
-MARCO !!!!-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję- nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam !
-Ja za tobą też kochanie. Wszystkiego najlepszego !!!
- Dziękuje, i dziekuję wam wszystkim za to ze pamiętaliście. Chodźcie tu grupowy ścisk !-staliśmy przez dłuższą chwile w tuleni w siebie.
-Ale to nie koniec niespodzianek- powiedział uradowany Leon- O 16.00 urządzamy imprezę na twoja cześć.
- Jesteście wspaniali !!!
Po 30 minutach zjedliśmy śniadanie brudząc się przy tym, śmiejąc i karmiąca(oczywiście chodzi o mnie i Marco). Stwierdziłam że muszę zacząć szykować struj na imprezę, która jak powiedziała Cami zaczyna się o 16.00.
- Dziewczyny lepiej chodźmy się już przygotować na imprezę.
Jak powiedziałam tak zrobiłyśmy.
W czwórkę weszłyśmy do mojego pokoju i zaczęłyśmy się zastanawiać w co się ubrać.
15.30
Po kilku godzinach wszystkie byłyśmy zwarte i gotowe. Wyglądałyśmy tak:
Ja
Lu
Vilu
Cami
Poprawiłyśmy włosy i dobrze nastawione zeszłyśmy do salonu, w którym zastałyśmy równie wystrojonych chłopaków. Na nasz widok zastygli w bezruchu z otwartymi buziami.
-Wow...-wybełkotał Marco
-Podoba Ci się kochanie ?-zapytałam się go z uśmiechem.
-Ttak.
Reszta chłopaków przeprowadziła podobne "rozmowy" ze swoimi dziewczynami.
-Wszyscy gotowi ?-zapytała Lu, a my kiwnęliśmy głowami- To ruszamy do klubu karaoke !!!
Wydaliśmy z siebie okrzyk radości i wyszliśmy z domu. Klub był blisko więc postanowiliśmy się przejść, może to nawet lepiej...tak to nikt by nas nie odwiózł. W końcu ostro zabalujemy...
Po 10 minutach siedzieliśmy już w klubie i zamawialiśmy drinki.
-To kto śpiewa pierwszy ?-zapytałam
-A kto ma urodziny ?-zapytała uśmiechnięta Viola
Zaraz po niej usłyszałam głos prowadzącego wołającego mnie na scenę.Czyli że sami już zdecydowali, popatrzyłam na nich i weszłam na scenę. Stwierdziłam że zaśpiewam ,,Otro dia mas " Po występie dostałam wielkie oklaski.Zeszłam ze sceny i wróciłam do stolika.
-Byłaś wspaniała Fran-powiedziała radosna Cami.
Violetta
-Na prawdę super ci poszło-dodałam.
Długo gadałyśmy o różnych głupotach.
-Violu, Leon poszedł po napoje, coś długo nie wraca zobaczysz co z nim ?-zapytała Ludmi.
-Ddobra...-powiedziałam nieprzekonana.
Wstałam od stolika i podeszłam do barku, nigdzie nie mogłam znaleźć Leona. Chwila, chwila to chyba on i...Lara. Oni się...całują.Gdy to zobaczyłam poczułam ukłucie w sercu. Jestem zazdrosna ! Nie! Na pewno nie ! Wróciłam do dziewczyn, bo chłopacy poszli załatwić kolejne występy.
-Vilu no i co ?-zapytały.
-Onn jest z Larą.-szepnęłam
-Właśnie tu idą-zauważyła Fran.
-Cześć dziewczyny-powiedziała ta siksa.
-Cześć...
-Fran wszystkiego najlepszego!Proszę-powiedział i podała Frani małe różowe pudełko przewiązane niebieską kokardą.
-Dziękuje nie musiałaś-niemrawo się uśmiechnęła.
-Dobra to wy sobie pogadajcie a ja idę zapalić.
No tak on wcale nie rzucił palenia...szkoda że to robi.
-Too
-Too ?
-Jak wam się układa z Leonem ?-wypaliłam
-Świetnie, on jest wspaniały, uwielbiam spędzać z nim czas...zresztą sama wiesz jaki jest-przytaknęłam-No właśnie, a wczoraj zaprosił mnie na dyskotekę we wtorek. Może też pójdziecie ?
-Ja nie mogę...idę na randkę z Marco-powiedziała Fran
-Ja też, umówiłam się z Fedusiem na zakupy, zresztą Cami też z nami idzie-wymyśliła Lu.
-A ja...ja w sumie nie mam planów i pójdę z wami.
Po chwili wrócili Fede i Marco i powiedzieli że ktoś może iść śpiewać, chciałam się zgłosić, ale ktoś mnie wyprzedził. To była Lara. Lara ? To ona śpiewa ? Po chwili stała na scenie z gitarą. Zaczęła śpiewać Voy por ti. Niestety wtedy wrócił Leon, patrzył na nią z uśmiechem i zadowoleniem na twarzy. Gdy skończyła podbiegła do Leosia i go namiętnie pocałowała. Całowali się długo, aż ręka Leona z jej talii zjechała trochę niżej. Oderwał się od niej i szepnął jej coś na ucho, a we mnie coś się gotowało. Później bawiliśmy się dalej, po 01.00 wszyscy byliśmy już pijani i postanowiliśmy wrócić do domu.
W domu wszyscy już śpią, a ja zeszłam do kuchni po butelkę wody, wchodzę po schodach i słyszę jakieś dziwne jęki. Chyba dochodzą z pokoju Leona...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział dedykowany Mańka Verdas dziękuje za komentarze :)
Jestem wdzięczna że doceniasz moją pracę.
Gdy widzę nowy komentarz mam wielkiego banana na twarzy i zachęca mnie to do pisania
Dziękuje !!!!
Mechi <3
PS Liczę na komcie i wyświetlenia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz