niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 5 Rocznica

Buenos Aires
Violetta
Powoli zbliżaliśmy się do siebie, gdy nagle...do pokoju wbiegła Fede:
-Leon, musisz mi pomóc !-krzyknął zdenerwowany, ale kiedy zauważył w jakiej pozycji jesteśmy wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił. A my szybko od siebie odskoczyliśmy.
-Chyba wam przeszkodziłem...-mówił zakłopotany Włoch.
-Nie, nie mmy...ja już lepiej pójdę-wybełkotałam i uciekłam do siebie.

Federico
Po tym jak Violetta wyszła spojrzałem  na Leona:
-Co się między wami wydarzyło ?- chytro się uśmiechnąłem.
-Nic...
-Jak to nic, przecież jak tu wszedłem to prawie się całowaliście ?
-Fede...proszę cię...przecież jestem z Larą, ona z Diego, a między nami już niczego nie ma.
W ogóle po co tu przyszedłeś ?
-Musisz mi pomóc, chcę  zaprosić Lu na randkę z okazji naszej 1 rocznicy chodzenia.
Tylko nie wiem jak to zrobić, RATUJ !!!!
-No dobra, dobra, to kiedy ta rocznica ?
-No...już jutro..
-Co!?????Czemu nie mówiłeś wcześniej????
-Bo zapomniałem-odpowiedziałem , a Leon walną się dłonią w czoło.- ale to nie ważne, masz jakiś pomysł ?
-Zrobimy tak...[...] Ludmile na pewno się spodoba...
-Stary, ratujesz mi życie!

Następny dzień
Ludmila
Rano przy śniadaniu była strasznie napięta atmosfera, co prawda Fran chciała załagodzić sytuacje ale wszyscy są dzisiaj jacyś dziwni, Cami jest naburmuszona, Leon i Viola wymieniają się nieśmiałymi spojrzeniami , nawet mojego Fedusia coś gryzie. Ciekawe czy pamięta o naszej rocznicy ?

30 minut później
Siedzę na kanapie i oglądam TV, lokatorzy rozeszli się do swoich pokoi, a ja się nudzę. Moja mękę przerwał wchodzący do salonu Fede:
-Lu mam dla ciebie propozycje..
-Tak?
-Zapraszam cie na kolację z okazji naszej rocznicy chodzenia, pójdziesz ?
-Feduś, pewnie cieszę się że pamiętałeś !-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję- O której mam być gotowa?-zapytałam wtulając się w jego ciepły tors.
-O 18.00
-To ja lepiej pójdę już się szykować.-powiedziałam i z uśmiechem na ustach popędziłam do pokoju Cami.
-Cami, Fede zaprosił mnie na naszą rocznicę !!!!! Musisz pomóc wybrać mi strój !!.

Popołudnie
Violetta
Właśnie piszę w pamiętniku i zastanawiam się nad tym niedoszłym pocałunku z Leonem. To uczucie które wtedy rozpierało moje ciało, tak dawno nie byłam z nim blisko.Czy jeśli Fede by nam nie przeszkodził naprawdę pocałowaliśmy się ?Tylko czy on w ogóle tego chciał ? Tyle pytań żadnej odpowiedzi , jedynym wyjściem była by rozmowa z Leonem , ale nie czuję się na to gotowa. Może lepiej poradzić się Fran ?  Jak pomyślałam tak zrobiłam i już po chwili stałam pod pokojem Fran i nerwowo zapukałam. Za kilka sekund w drzwiach ukazała mi się wyczekiwana dziewczyna o kruczo-czarnych włosach.
-Fran mam sprawę...
-Opowiadaj Violu.
-Wczoraj gdy miałam zanieść Leonowi kolację, stało się coś totalnie nieprzewidzianego, mmy sie prawie pocałowaliśmy-ostatnie słowa wyszeptałam.
-To chyba dobrze ?
-Nie, nic nie jest dobrze, to okropne on pewnie wcale tego nie chciał. Zresztą oboje odnaleźliśmy już swoje drugie połówki, to nie ma sensu...
-Violu, nie poddawaj się, musisz o niego walczyć.
-Dzięki Fran, najlepiej pójdę teraz z nim pogadać.
-Tak trzymaj, powodzenia.
-Dzięki.
Wyszłam od Fran i podeszłam do drzwi pokoju Leona, delikatnie przyłożyłam do nich ucho, usłyszałam tylko lejącą się wodę.(Leon ma łazienkę w pokoju) Z lekkim zwątpieniem weszłam do pokoju. Stwierdziłam że poczekam na niego. Po około 10 minutach usłyszałam jak drzwi od łazienki otwierają się. Za chwilę ujrzałam Leona w samych bokserkach, z ociekającymi włosami. Wyglądał naprawdę seksownie, zauważyłam że od naszego rozstania bardzo przypakował. Ale wracając patrzył się na mnie jak na idiotkę w sumie mu się nie dziwie, wchodzę komuś do pokoju bez pukania i gapie się.
-Musimy porozmawiać...-odezwałam się w końcu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za opóźnienie, może w tygodniu pojawi się następny.
1 kom =Next :)


                                                                      Mechi <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz