sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 14 Wyciskacz łez ?

Violetta
17.30
Od kilku minut stoję przed szafą i wybieram ubranie na dzisiejszy wieczór. Muszę spodobać się Leonowi i wyglądać lepiej niż ta dziwka. Jeszcze raz spojrzałam w głąb szafy i dostrzegłam idealny zestaw. Szybko go ubrałam i pobiegłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i zrobiłam mocniejszy makijaż. Potem zakręciłam włosy i popsikałam się ulubionymi perfumami.


















Spojrzałam na zegarek, dochodziła 19.00. Najwyższy czas wyjść. Szybko zbiegłam po schodach i opuściłam dom. Zamknęłam jeszcze drzwi, a klucze wrzuciłam do torebki, którą zgarnęłam po drodze.
Rozglądnęłam się, było już ciemno. W sumie nie chcę mi się iść pieszo, pojadę autobusem. Przeszłam przez jezdnią na przystanek i spojrzałam na rozkład. No to za chwilę powinien przyjechać. Tak jak myślałam, już po kilku minutach wsiadałam do prawie pustego pojazdu. Wysiadłam przed samym klubem, już wtedy zauważyłam Leona wysiadającego z taxi. Stwierdziłam, że lepiej będzie na nich poczekać.
-Hej Violu-powiedział kiedy mnie zobaczył.
-Cześć-trochę się zdziwiłam, bo był sam-gdzie Lara ?
-No trochę się pokłóciliśmy i zadzwoniła że nie przyjdzie.
-Acha...-cały wieczór spędzony w jego towarzystwie, sam na sam. Trochę dziwne, ale nie narzekam.
Weszliśmy do lokalu, usłyszeliśmy głośną muzykę i usiedliśmy przy barze w celu zamówienia sobie jakiegoś drinka. Kiedy kelner podał nam zamówienia utopiłam swoje usta w dość mocnym trunku. Minęły może 2 godziny, a my byliśmy kompletnie pijani. Nagła fala odwagi kazała pociągnąć Leona na parkiet. Tak też zrobiłam. Akurat leciała dość wolna piosenka. Odwróciłam się do niego tyłem, kładąc jego ręce na mojej talli. Zaczęliśmy się poruszać w rytm muzyki, kręciłam swoim zgrabnym tyłeczkiem co chwilę ocierając się o jego przyjaciela. Czułam jak delikatnie się unosi. Po chwili Leon zaczął całować mnie w szyję. Potem urwał mi się film...
                                                               
Następny dzień
Środa
Ludmila
12.00
-Dziewczyny czy to nie dziwne, że Viola nie wróciła na noc ?
-Bardzo. A jeśli coś jej się stało ?-zaczęła panikować Fran- Albo..
-Albo poszła do Leona -przerwała jej Cami-i...no wiesz pewnie byli pijani-poruszała śmiesznie brwiami.
-A Lara ?
-No...w sumie to nie wiem.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk otwierania drzwi. Szybko tam pobiegłyśmy, ukazała nam się zapłakana Viola.Nie pytając o nic przytuliłyśmy ją.
-Dziewczyny...-powiedziała łamiącym głosem-jja się z nim przespałam-szepnęła i wybuchła jeszcze większym płaczem.
-Violu...-zaczęłam, ale ona wyrwała nam się i uciekła do siebie.


Violetta
Jak ja mogłam mu to zrobić ? Jak ?- te pytania ciągle krążyły po mojej głowie. Jak mogłam być taka głupia. Pewnie teraz ma mnie za idiotkę.
-Vils....-usłyszałam dziewczyny.
-Wejdźcie
Kiedy weszły do pokoju usiadły obok mnie na łóżku i przytuliły mnie z całych sił.
-On mnie teraz nienawidzi to wszystko moja wina-powiedziałam smętnym głosem.
-Nie mów tak, on też jest winny. Przecież byliście pijani...-próbowała mnie pocieszyć Fran.
-No to co z Larą ? Przecież ona go zostawi.
-Wieszz...Lara też ma coś na sumieniu-odezwała się Cami, a Lu i Frania walnęły ją łokciem- No co ? Przecież prędzej czy później się dowie.
-Ale o czym ?-zapytałam zdezorientowana.
-No dobra, Vilu Lara i Diego są razem.-powiedziała Lu.
I teraz wszystko stało się jasne. Wiedziałam, że Diego to taki idiota, ale Lara ?? W sumie po niej tez można było się tego spodziewać.
-Musimy pogadać z Leonem.
-Nie uwierzy nam, potrzebny nam dowód. Inaczej nic z tego nie będzie.
Po chwili usłyszałyśmy jakby ktoś wchodził do domu, później głos Fede:
-Leon !!
Że co on tu jest ??? O kurde!! Dobra,Violka trzeba zachować spokój.
-Lu !!!
-Idę-krzyknęła i zeszłą do wołającego Włocha.
My poszłyśmy za nią. Unikałam jego wzroku, nie potrafiłabym spojrzeć mu teraz w oczy.
-My wychodzimy-pokazał na siebie, Leona i Marco-zostajecie same.
-Ok, a gdzie idziecie ?
-Yyyy...no na taki męski wieczór.
-Dobra, tylko nie wróćcie za późno.
Kiedy wyszli, zaczęłyśmy rozmowę:
-Nie wydaje się wam to trochę podejrzane ?-zapytała Cams.
-Bardzo, ale dajmy sobie spokój. Lepiej się zrelaksować i oglądnąć sobie jakiś film.
-To ja idę zrobić popcorn-powiedział Fran
-A ja wybiorę film- zaoferowała się Cami.
-Nie za dużo tego relaksu ? Jak było wczoraj w spa ?
-Lepiej żebyś nie wiedziała, powiemy ci tylko tyle, że mamy tam zakaż wstępu.
-Hahha to musiało być dobre.
-No to co dziewczyny, wyciskacz łez ?-zapytała Camila kiedy wróciła z filmami.
-Pokiwałyśmy głowami.
-Fran weź jeszcze chusteczki-krzyknęłam.
Kiedy Frania wróciła do nas z wyżerką i chustkami zaczęłyśmy oglądać film.

Fede
Właśnie jedziemy do biura podróży, w którym chcemy załatwić niespodziankę dziewczyną.
Po 2 godzinach szukania i załatwiania formalności wyszliśmy z wielkiego wieżowca i z kierowaliśmy się do domu Fran. Kiedy tak jechaliśmy zauważyłem, że Leon jest jakiś przybity.
-Leon, o co chodzi ?-zapytałem prosto z mostu.
-Nie, nie o nic...-próbował się wymigać.
-Przecież wiemy że coś się stało, jesteśmy przyjaciółmi możesz nam powiedzieć-powiedziałem, a Marco mi przytaknął.
-No..ja przespałem się z Violką.-odpowiedział załamany.
-To chyba dobrze nie ?-odezwał się Marco.
-A Lara ?
-Ouu, no to stary jesteś w czarnej dupie. Chociaż...uważaj na Larę.
Chciał jeszcze coś powiedzieć ale mu przerwałem:
-Już jesteśmy.

W domu
Gdy weszliśmy do środka zobaczyliśmy dziewczyny siedzące na kanapie i ryczące w poduszki. Znowu oglądały jakiś kretyński film.
-Viola, Lu, Fran mamy dla was niespodziankę !! Lecimy na wyspę O'ahu do stolicy Hawajów Honolulu !!!-powiedziałem.
-Aaaaaa!!!-krzyknęłyśmy szczęśliwe i rzuciły nam się na szyję.
-Kiedy ?
-Już jutro!!!


Wieczór
Violetta
Tata dzwonił do mnie że państwo Verdas zaprosili nas na kolację. Podobno chcą odnowić przyjaźń w najlepszym momencie. Ugh...
Zaczęłam się przygotowywać. Niby wszystko fajnie, ale jak się ubrać na taką kolacje ?
Po długim zastanawianiu stwierdziłam, że w tym powinnam wyglądać znośnie. Pobiegłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, zrobiłam delikatny makijaż, a do włosów wpięłam kwiatka. Wróciłam do mojego pokoju i w ekspresowym tempie odziałam się w suknie. Do niej dobrałam jeszcze dość wysokie, białe szpilki. Efekt był taki :











Zgarnęłam jeszcze torebkę i zbiegłam do salonu. Zastałam tam Ludmi i Feduśka, którzy leżeli na kanapie i się całowali. Chyba mnie nie zauważyli, to dobrze. Jak ninja przemknęłam się ze schodów za sofę i przykucnęłam tam. Delikatnie stanęłam na nogi, a kiedy moja twarz zobaczyła ich krzyknęłam:
-Bu !!!
Odskoczyli od siebie jak oparzeni co wywołało u mnie napad głupawki, I jeszcze te ich miny-bezcenne.
-Violka !-krzyknął rozzłoszczony Fede.
-Tak ?-udawałam niewiniątko.
-Czemu nam przerwałaś ?
-Bo nie chciałam na to patrzeć.
-Trzeba było sobie...-nie dokończył bo Lu mu przerwała
-Dobra Feduś, odpuść jakoś ci to wynagrodzę, a teraz idź może się czegoś napić czy coś. My musimy pogadać.
-Ok.
Kiedy opuścił pomieszczenie Luśka z cwanym uśmiechem zapytała:
-No, to dla kogo się tak wystroiłaś ?
-Dla nikogo, idę dziś na kolację z tatą do rodziców Leona.
-A on będzie ?
-No...
-Czyli jednak dla niego.
-Nie !!!
-Dobra mów sobie co chcesz ja i tak wiem swoje. Lepiej już idź bo się spóźnisz.-dodała zanim zdążyłam coś powiedzieć. I popchnęła mnie w stronę drzwi.
-Pa.
Przy wejście czekał na mnie już tata. Wsiadłam do samochodu i się z nim przywitałam.
Przez całą drogę rozmawialiśmy o jakiś mało ważnych pierdołach. Wreszcie kiedy zaparkowaliśmy pod posesją państwa Verdas, musiałam zmierzyć się z lękiem i stresem. Wysiadłam z auta i tak jak ojciec podeszłam do wejścia. Tata zadzwoniła dzwonkiem i po kilku sekundach otworzyła nam pani Veronica. Kobieta była szczupłą brunetką w średnim wieku. Leon był do niej bardzo podobny. Kiedy weszliśmy do środka, znów poczułam tą pięknom woń cynamonu. Tu zawsze tak pachniało...czyli pani Julia nadal tu pracuje. Ten dom miał w sobie taką pozytywną energię. Uwielbiałam tu przychodzić. Ten zapach, te meble, wystrój pobudzają tyle wspomnień. Jedne złe, drugie dobra...Zdecydowanie więcej było tych dobrych.
Moje przemyślenia przerwał miły głos pani Verdas:
-Violu, może poszłabyś zawołać Leona ?
-Ddobrze, już idę.-powiedziałam niepewna swoich słów i tak jak prosiła Veronica poszłam po Leona. Na górze też nic się nie zmieniło. Podeszłam do drzwi, dawnego pokoju Leona i zapłukałam. Kiedy usłyszałam ciche proszę weszłam do pomieszczenia i spuściłam wzrok.
-Twoja mama prosi żebyś zszedł na kolacje.-chciałam już wyjść, ale poczułam że Leon łapie mnie za nadgarstek i obraca w swoją stronę.
-Nie sądzisz, że musimy porozmawiać ?
-Nnie...-próbowałam się wyrwać, ale na marne.- Puść mnie !
-To ze mną porozmawiaj.
-No to czego ode mnie chcesz ?-westchnęłam.
-Zapomnijmy o tym co się wczoraj wydarzyło. Nie chcę żeby tak było między nami. Zależy mi na tobie...

Veronica
Czemu oni tak długo nie wracają ? Lepiej po nich pójdę.
-German, idź zobacz co robi mój mąż, a ja sprawdzę co u dzieciaków.
-Wiesz może pójdę z tobą ?-przytaknęłam
Gdy staliśmy pod jego pokojem usłyszeliśmy jak Leon mówi do Violetty że mu na niej zależy. Bez wahania podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho. German chyba nie miał nic przeciwko bo sam zrobił tak samo. Cały czas gadali tylko o jakimś wczorajszym wydarzeniu. Nie mam pojęcia o co chodzi. Nasłuchiwaliśmy dalej, ale nagle ucichli. Poczułam tylko jak ktoś otwiera drzwi a my wpadamy do środka.
Upss..
-Mamo ładnie to tak podsłuchiwać ?-zapytał mój syn.
-A ty tato masz coś na swoje usprawiedliwienie ?-dodała Viola.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję Oliwi S. za komentarz :)
Jedyny...
Nie wiem kiedy next bo nie komentujecie...
Jeśli pod tym rozdziałem będą 3 komki next może pojawi się za trzy dni.
Słuchaliście już piosenek z płyty "Gira mi cancion"?
"Amor en el aire" mój Jorge <3
i Tini  "Superactiva"
zajebiste :*

                                                       Mechi <3

środa, 16 lipca 2014

Rozdział 13 Verdas idioto!!/ Maseczka

Następny Dzień
12.00
Leon
Obudziłem się kompletnie nie wiedząc gdzie się znajduję. Było tam twardo, mokro i to uczucie jakby ktoś na mnie leżał. Ale jest ciężki... Powoli otworzyłem oczy, zauważyłem łazienkę, a na mnie smacznie spał Fede. Fede? Co ten idiota robi na mnie ?Szybkim ruchem wygramoliłem się z wanny i zwaliłem z siebie Włocha. Nadal spał jak zabity. A mnie dopadł potworny ból głowy, wczorajsze picie dało się we znaki. Podszedłem do lustra i doznałem szoku. Byłem ubrany w damskie bikini, a we włosach kucyki.Natychmiast je rozwiązałem. Kurwa ! Jak mogłem się tak upić ? Nic nie pamiętam. Verdas idioto! Dopiero teraz zauważyłem że Fede wygląda tak samo.Jak menele śpimy w wannie i do jeszcze w tym gównianym w bikini. Trochę popatrzyłem na tego głąba i stwierdziłem że lepiej będzie go obudzić. -Fede!-krzyknąłem trącąc go. I nic. -Fede !-nadal nic. No trudno został mi jeszcze jeden sposób-pomyślałem i oblałem go wodą. -Aaa!Leon, co ty robisz ? Auuu moja głowa!
-Wstawaj i lepiej zobacz co masz na sobie-powiedziałem opuszczając pomieszczenie.
Łazienka znajdowała się na parterze, więc wystarczyło postawić tylko kilka kroków i już znajdowałem sie w kuchni. Siedzieli tam Fran, Lu, Viola i Marco.
-Hej. Jak po wczoraj ?
-Cześć-odpowiedzieli zgodnie ale gdy mnie zobaczyli zaczęli się śmiać.
-Nawet dobrze, tylko ten potworny ból głowy. Stanowczo za dużo wypiłam.Kompletnie nic nie pamiętam.-odezwała się Luśka.
-Ja tez-potwierdziłem.
-My tez nie.
-Leon dlaczego masz na sobie mój strój kąpielowy ?-zapytała zezłoszczona Viluśka. -Yyy...w sumie to nie wiem. A wiecie gdzie się obudziłem ? W wannie z Fede w tym bikini i z kucykami. -Verdas weź to ściągaj.-wycedziła przez zęby na maxa wkurwiona. -Dobra-powiedziałem i załapałem za majtki. -Nie, nie tu-krzyknęły dziewczyny. A ja i Marco się zaśmialiśmy.
-Im to nie dogodzisz.-przekręciłem teatralnie oczami- A pomogły byście mi to chociaż odpiąć ?
Spojrzały na siebie porozumiewawczo, a Lu i Fran popchnęły Violke w moją. Szatynka powoli podeszła do mnie jakby bała się że jej coś zrobię.. Stanęła za mną, swoimi malutkimi i zręcznymi raczkami odpięła zapięcie. Kiedy jej opuszki palców dotknęły mojej skóry poczułem przyjemny dreszcz.
-Gotowe-usłyszałem budząc się z transu.
-Dzięki-skierowałem się do mojej sypialni w celu przebrania się wzięcia prysznica w drugiej łazience na piętrze.

15.00
Fran
Przed chwila wyszliśmy od Leon i właśnie wchodzimy do domu. Dzisiaj mamy plan żeby wybrać się do spa. -Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.-powiedział Fede rzucając się na kanapę.
Spojrzałam na niego, nadal miał na sobie swoje kapcie. Na damo wspomnienia wczorajszej afery z nimi chciało mi się śmiać.
-Taa...Dziewczyny idziemy w końcu do tego spa ?
-Do spa ? Same ?
 -Nom. A niby z kim ?
 -No z nami.
-Już czuje że ta rozmowa nie będzie najbardziej inteligentna więc od razu wam powiem że nie mogę. Umówiłam się z Leonem i Lara na dyskotekę.-powiedziała Viola.
-No trudno to pójdziemy w 3-odezwała się Cami, a Vilu od razu poleciała do siebie.
 Dziwne...
-Chciałaś powiedzieć w 5.-poprawił ją Włoch.
-Co ci aż tak na tym zależy ?-zapytała Lusia.
Fede tylko szepnął jej coś na ucho.
-Idiota.-powiedziała i walnęła go w ramie.
-Czyli idziemy w 5 ?
-A ty Marco idziesz ?
-Pewnie.
-Ok. To doprowadźmy się wszyscy do porządku i za około godzinę widzimy się w samochodzie.

1godz. póżniej
Samochód
Idioci, debile, idioci !!!-krzyczałam w myślach.
Jak można umawiać się na 16.00 i nie być na czas ?-cały czas zadawałam sobie to pytanie.
Jest już 20 po, guzdrały...
Chyba ktoś idzie, tak to Cami. Chwila..tylko czemu ona idzie bez butów ?
-Hej Fran, sorki że tak długo...
-Nie ma sprawy-powiedziałam i uśmiechnęłam się niemrawo-A dlaczego nie masz butów na nogach ?
-Bo właśnie pomalowałam sobie pazurki, a buty mam tutaj-wskazała na czarne sandały na obcasie-czy to nie Fede i Lu ?
-Tak, na szczęście już idą, a za nimi Marco
-Czemu tak długo ?-zapytałam kiedy wsiedli do auta.
-No wiesz taki fryz sam się nie robi-powiedział Fede.
-A ja jakoś nie wiedziałam w co się ubrać-dodała Lu.
-A ja po prostu cie szukałem.
-Dobra koniec tych tłumaczeń, jedziemy do spa trzeba się wyluzować-przerwałam im i ruszyłam do spa.
Nie minęło 20 minut,a już staliśmy pod budynkiem. Szybko wysiedliśmy z pojazdu i weszliśmy do środka spa.
-Dzień dobry-usłyszeliśmy od młodej kobiety która pracowała na recepcji.
-Dzień dobry-odpowiedzieliśmy.
-Chcieliśmy zamówić 5 zabiegów. Co pani poleca?
-Mamy takie zabieg na ogólne rozluźnienie, kąpiel błotna, maseczka, masaż i sauna. Można wybrać te które państwu pasują.Zapraszam do sali obok, tam czekają masażyści.
-Dziękujemy, płatności trzeba dokonać po zabiegach ?-kobieta delikatnie kiwnęła głową.
Zwartą grupą weszliśmy do pomieszczenia, które wskazała recepcjonistka.
Po pół godzinnym masażu, stwierdziłyśmy że pora na maseczki. Fede i Marco zrezygnowali, bo ich zdaniem to takie "nie męskie". Tsa...
No więc teraz siedzimy z maseczkami z zielonej glinki i ogórkami na oczach. A chłopacy..yyy... w sumie to nie wiem. Pewnie coś majstrują. Moje przemyślenia przerwał krzyk:
-Ty pedale !!! Zabiję Cię !!!-wrzasnął Fede.
O co im chodzi ? Z jednego oka zdjęłam ogórka, to co ujrzałam zwaliło mnie z nóg.
Fede i Marco obrzucali się jakąś maseczką. Wszystko było już upaprane. Fuj...
-Dziewczyny-szepnęłam, żeby nie zwrócić ich uwagi(chłopaków) i delikatnie trzepnęłam ich ramiona.
-Co Fran ?-pierwsza odezwała się Cami.
-Popatrzcie-powiedziałam już głośniej i pokazałam na dwóch pajaców bijących się tą papką.
-Zabije ich co za debile !-skomentowała Lu-Fede !!!-kiedy krzyknęła Włoch się odwrócił, a do pokoju weszła pani z recepcji. Federico myśląc że to Marco, rzucił w nią maseczką.
-Upss...-powiedział kiedy zauważył w kogo trafił.
-Aaaaa !!Co się tu stało ?-wrzasnęła rozwścieczona.
-No my tylko...no..ten.-jąkał się Marco.
-Wynocha z tond!!! I nigdy nie wracajcie !!! Jesteście na czarnej liście i więcej Was tu nie wpuszczę !!
Biegiem opuściliśmy lokal i wsiedliśmy do samochodu. Jak ostatni idiotki jechałyśmy z maseczkami na twarzy. Ludzie musieli mieć z nas niezłą bekę. Chłopacy jeszcze pożałują z nami się nie zadziera. Będzie kara...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział 13 :)
13-pechowa trzynastka.
Ale tutaj chyba nie taka pechowa ;)
Maseczka O_O i ogóreczki
Dedykowany Oliwi S.
Dziękuję Ci za wszystkie komentarze i to że czytasz to dziadostwo.
Za każdym razem z niecierpliwieniem czekam na twoja ocenę.
Dziękuję :*
Kocham <3
A wracając do 13 chyba wyszła trochę dłuższa...lub nie xD
Bajo Bajo
W następnym Leon, Viola i Lara w klubie...oj będzie się działo^^^
3 Kom= Next 

                                                                                 Mechi <3

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 12 Niebieskie króliki...

Ludmila
Właśnie zastanawiamy jak ubrać się na imprezę. Po 2 godzinach męczących przebieranek i poszukiwań znalazłyśmy idealne kreacje:

Lu












Cami















Fran



















Vilu






Było już trzy kwadranse po 18.00, więc szybko zeszłyśmy schodami i udałyśmy się do kuchni gdzie Feduś wypychał sobie buty papierem, a Marco mu pomagał. Dziewczyny wybuchły śmiechem, mi udało się zachować powagę.
-Fede, kochanie weź wytłumaczy co robisz ?
-Lu jak ty pięknie wyglądasz.
-Nie próbuj zmieniać tematu-z tą powagą już nie wychodziło mi najlepiej.
-Luśka no, co mogę robić ? Wypycham sobie buty gazetami bo są trochę za duże. Boję się że mogą mi spaść. Nigdy na takie coś nie wpadłaś ?
-Nie...??-już nie tłumiłam śmiechu, zaczęłam brechtać jak idiotka- No wiesz zazwyczaj kupuje buty w swoim rozmiarze. Weź wiochę mi zrobisz,włóż inne.
-To ostatnia para, wziąłem tylko 3 tą, te co wczoraj,ale one są brudne noi...króliczki.
-To idź w królikach.
-A nie myślisz że tak zrobię ci jeszcze większy przypał ?
-Nie będę się do ciebie przyznawać, proste i łatwe.
-Ech..-powiedział i zniknął w drzwiach kuchni. Potem usłyszeliśmy tylko skrzypienie schodów.
-Ludmiła, przecież ją mogłem pożyczyć mu jakieś buty.
-Wiem, ale niech ma za swoje-powiedziałam ze zwycięskim uśmiechem.
Po paru minutach znów usłyszeliśmy dźwięk schodów, a przed nami stał Włoch z głupią miną. Spojrzałam w dół i ponownie zaczęłam rechotać. Niebieskie króliki robiły swoje. Po mnie wszyscy walnęli głupkowate uśmieszki i też wybuchli. Biedny Fede spuścił głowę i jego twarz ogarnął wielki rumieniec. Po chwili beki wszyscy opuściliśmy domek Frani i wsiedliśmy do samochodów. Podzieliliśmy się na dziewczyny-chłopaki. U nas prowadziła Fran, a u tych pajaców Marco. Na szczęście on bo Fede w tych butach daleko by nie dojechał. Minę 15 min a my staliśmy pod posesją Verdasa.

 Leon
Impreza trwa już godzinę, wszyscy świetnie się bawią a ja poszukuje Lary. Po chwili dostrzegłem dość podobną dziewczynę która kieruje się do wyjścia. Trochę się wahałem ale pobiegłem za nią. Nigdzie jej nie było. Zacząłem się rozglądać i znów rzuciła mi się w oczy jej sylwetka. Teraz już wiedziałem że to ona. Stała koło jakiegoś chłopaka który był szaleńczo podobny do Diego.
-Lara?
-O Leon, poznałeś już mojego...yy kuzyna Diego ?
-Tak..-wycedziłem przez zęby.
-Leon, jak miło znów cię widzieć-uśmiechnął się kpiąco.
-Skąd się znacie ?
-To chłopak Violetty...-powiedziałem niechętnie.
-Tej Violetty ?-kiwnąłem głowa.
-Nie wspominałeś o niej-spojrzała na niego z pretensją ale czułem jakby udawała.
-Jakoś wyleciało mi z głowy.
- A wracając do Vilu, nie skończyłem z tobą.
-Ale co ja ci zrobiłem ?
-Nie udawaj głupiego, uderzyłeś Viole.
-Naprawdę ją uderzyłeś ?-zapytała Lara.
-Nie !On sobie coś wymyślił !!! Nie mam ochoty tego słuchać!!-krzyczał niby urażony.
-Przecież on kłamie !!! Lara!!!
-Jak możesz go tak oskarżać!!! Diego wychodzimy !!!
-Jemu wierzysz a mi nie ?
Nic nie odpowiedzi tylko smutno na mnie spojrzała i odwróciła się na piecie ciągnąc za sobą tego idiotę. Nadal jednak miałem wrażenie że udaje.Zrezygnowany wróciłem do domu w którym usłyszałem imprezowy huk. Wszyscy świetnie się bawili tylko ja byłem przygnębiony po sprawie z Larą. Dlaczego ona się tak zachowuję ? Nie ufa mi, w ogóle jest jakaś dziwna. Dobra, Verdas nie przejmuj się nią, może ma jakieś swoje humorki i problemy. Ja nie muszę się w to mieszać. Wreszcie się wyluzowałem i podszedłem do przyjaciół. Po 2 godzinach wszyscy byli już pijani, jedni mniej inni więcej ale każdy miał już za sobą jedną puszkę piwa. Niektórzy trochę przesadzili, np. Fede zaczął tańczyć jak striptizer, a Marco całował jego niebieskie kapcie. Swoją drogą dlaczego założył króliki ? Idiota..
-A wiecie że Diego i Lara to kuzyni ?-zapytałem pijany.
-Naprawdę ???-zapytała Luśka-przecież niedawno widzieliśmy ich w parku całujących się.
-A to suka !!-krzyknąłem, wtedy coś jeszcze kojarzyłem.
-Ale z niego drań!! Zabiję go !!!-wrzasnęła równie podjarana Violka.
Balowaliśmy tak do 1.00, a później urwał mi się film...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Króliczki !<3 <3
                Niebieskie ^^
Rozdział krótki...sorki
Następny postaram się napisać dłuższy i szybciej ;)
Trochę się na Was zawiodłam, pod tamtym rozdziałem były tylko:
2 komy !!!!
A na nexa miało być 5 !!!
Więc dziś nie obejdzie się bez szantażyku :P
3 KOMY=NEXT :)
Nie rozpisuję się zbytnio
                       
                                                       Mechi <3

PS. Oglądaliście mecz ? Jakaś masakra !!!! Argentyna przegrała :( :( Mój Messi <3 Smutam.. :(

czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 11 Masz brudne myśli kochana

Z miłego, słodkiego chłopaka w damskiego boksera.
-Zostaw ją !!!!-usłyszałam krzyk..Leona(WTF?)
-Leon ?? Co ty tu robisz ?-zapytałam zdziwiona.
-Obrońca się znalazł !!!-zaśmiał się złośliwie Diego.
-Ty nie wiesz że dziewczyn się nie bije ?
-Dobra, mogę bić ciebie-powiedział i uderzył Leona pięścią w oko.
Leon też go walną i zaczęła się walka, krzyczeli na siebie i wyzywali bijąc się coraz mocniej.Tak nie może być, zawołałam jakiś 2 chłopaków żeby pomogli mi ich uspokoić. Jak się okazało byli to Fede i Marco.
Szybko rozdzielili chłopaków.
-Co wam odbiło ?-krzyknęłam.
-Vvillu..-wybełkotał Leon, który ledwo mówił bo z ust leciała mu krew.
-Jego się pytaj, ja z tond spadam. Tylko pamiętaj, ja nie odpuszczę.
-Leon, poco to zrobiłeś ? Poradziła bym sobie.
-Nnie...oonn ciię uderzrzył ! Musiałem zzarreaagowwać !
-Dobra, już się nie tłumacz, tylko chodź do domu musimy opatrzyć te rany.
Po kilku minutach doszliśmy do domu Fran i posadziliśmy Leona na krześle w kuchni.
-Chłopacy możecie iść, ja się nim zajmę.
Powoli podeszłam do szafki, w której powinna znajdować się poszukiwana przeze mnie rzecz. Bingo! Jest tam. Wyciągnęłam krwisto czerwone pudełko i położyłam je koło siedzącego chłopaka. Wzięłam do ręki szmatkę i wodę utlenioną i powoli zaczęłam przemywać jego twarz. Syknął z bólu. Miał rozwalony łuk brwiowy, wargę, podbite oko i całą zakrwawioną twarz. Diego nie wyglądał lepiej.
-Boli ?-zapytałam z opiekuńczością.
-Jak cholera.
-Po co to zrobiłeś ?
-Nie mogłem stać z założonymi rękami gdy on Cię bije.
-A w ogóle co tam robiłeś ?
-Jja..byłem na spacerze. Tak na spacerze.
-Naprawdę ? Z kim ?-zapytałam z przenikliwym wzrokiem.
-Noo....sam..Dobra, dobra śledziłem Cię, zadowolona-kiwnęłam głową-już się tak na mnie nie patrz !!!
-Czemu mnie śledziłeś ?
-Co to jakiś wywiad ?
-Może. To czemu ?
-Tak, jakoś byłem ciekawy gdzie się tak śpieszysz.
-Lub byłeś zazdrosny.
-Nie.
-Tak
-Nie
-Tak
-Nie, ty byłaś zazdrosna w urodziny Fran.
-Nie byłam
-Byłaś, bo byś o tym nie wspominała.
-Nie!! A było fajnie ?-zapytałam z głupim uśmiechem.
-Nom, spanie na podłodze jest fajne.
-Co ?
- A co ty myślałaś ?
-Że wy wiesz..
-Masz brudne myśli kochana.
-No to skąd te jęki ?
- Lara jęczała przez sen.
-To wytłumacz jeszcze twoją reakcję przy śniadaniu.
-No bo jak wstałem, na twarzy miałem narysowane wąsy i myślałem że o to Ci chodzi.
-Hahah, ale kto Ci je namalował ?
-A ja wiem? Pewnie Fede.
-To jaka będzie zemsta ?
-Nie będzie czasu na zemstę, bo jutro rano wracam do domu.
-Jak to ?
-A co będziesz tęsknić ?-zapytał z cwanym uśmiechem.
-Nnie...możesz pomarzyć.
-Jąkasz się, czyli kłamiesz.
-Wwcale nie.
-A właśnie że tak.
-Nie!
-Dobra nie kłóćmy się, muszę się spakować.
-A mogę Ci pomóc ?
-Jeśli chcesz..
Skończyłam opatrzenie jego twarzy. Odłożyłam apteczkę na miejsce i oboje ruszyliśmy do pokoju chłopaka. Usiadłam na łóżku, a Leon podbiegł do szafy i wyjął z niej
wielką walizkę.:Zaczęliśmy wyciągać ubrania z jego szafy i pakować je. W szafie dominowały koszule w kratę. Znalazłam tam jeszcze bokserki z napisem: król seksu. Leon się trochę speszył, ale nic nie powiedział tylko wyrwał mi je z rak.
-Lara ci je kupiła ?
-Nie..
-To kto ?
- W sumie to nie wiem bo bylem kiedyś na imprezie i tak w połowie odpłynąłem. Rano obudziłem się koło jakiejś dziwki a tydzień później dostałem je pocztą. Więc mogą być od niej.
-Aaa...
Po godzinie spakowaliśmy większość rzeczy z całego pokoju. Została tylko łazienka, miałam  otworzyć drzwi kiedy zadzwonił mój telefon.
-Leon zacznij sam ja zaraz dojdę.
Wyszlam na korytarz i spojrzalam na wyswietlac
- Katy*-szepnęłam.
Zdecydowanym ruchem nacisnęłam zielona słuchawkę:
-Halo ?
- Hej Violu.
-Cześć Katy. Co się stało ze dzwonisz ?
- Pamiętasz ten bardzo ważny pokaz który musiał być odwołany z powodu zawalonego dachu ?
- No jasne, przecież miałam go otwierać.
-Szefowa stwierdziła ze skoro tam się nie odbędzie trzeba znaleźć jakieś nowe unikalne miejsce, namówiłam ją na BA. Pokaz będzie się w czwartek o 17.00 w głównym teatrze.
-Aaaa to cudownie !!!
Dzieki za info.
-Dobra Vils muszę kończyć zostało mało czasu do przygotowań. Do zabaczenia w czwartek.
- Pa kochana, pozdrów ekipę.
Po skończonej rozmowie wróciłam do Leosia, który całkiem nieźle sobie radził.
-Co ci jeszcze zostało ?-spytałam i chyba go tym przestraszyłam bo lekko drgnął.
-W sumie to chyba koniec, właśnie spakowałem łazienkę. Tak to reszte jutro.A kto dzwonił?-zapytał ciekawy-Jeśli mogę wiedzieć-dodał.
-Katy-odpowiedziałam krotko.
- A tak jaśniej ?
- Moja menadżerka dzwoniła w sprawie pokazu który ma się odbyć w BA.
-Naprawdę ?-kiwnęłam głową-występujesz na nim ?-powtórzyłam ruch- no to gratuluje.
W odpowiedzi tylko szczeliłam wielkiego banana.
Następny dzień
Poniedziałek
15.00
Camila
Własnie żegnamy Leona, ale nie na długo bo z okazji powrotu organizuje imprezę o 19.00.
-Leon naprawdę będziemy tęsknic- odezwała się Fran.
-Będzie nam ciebie brakowało-dodał Marco
-Przez was czuje się jak bym wyjeżdżał z kraju lub umierał-zaśmialiśmy się.
Po 10 minutach przyjechało zamówione taxi. Pożegnaliśmy się wielkim miśkiem i całusem w policzek.
-To do zobaczenia na wieczorku filmowym możecie przyjść wcześniej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Katy*-menadżerka Vilu
Nie zawieszam !!!! Na razie...
Publikuję ten rozdział chociaż nie powinnam bo się na Was zawiodłam.
Macie szczęście że mam dobre serce :) Oh oh
Teraz na serio, mam nadzieję że podziękujecie komentarzami :3
A wracając do rozdziału :
Dedykowany Oliwi S.
Dużo, dużo, dużo Leonetty <3
Chyba trochę przesadziłam, ale tak dobrze mi się pisało no i... tak jakoś tyle wyszło :P
Imprezka ;)
Troszkę się rozpisałam, jeszcze te buźki ;) ;) :)
Mam dziś wyjątkowo dobry humorek ;*
Ale szantażyk jest:
5 kom= Next xD
A w ogóle jak wakacje ???
Tęsknicie za szkołą ??
Bo ja bardzo hahaha dziwnie to brzmi, ale tęsknię za klasą nie za lekcjami ^^
Już Was nie zanudzam jesteście wolni :@
                                           
                                                           Mechi <3
PS.Na serio się rozpisałam :)
Pozdrawiam M<3

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 10 Nareszcie zielone !!!!

W tej chwili drzwi do domu otworzyły się i moja bielizna poleciała w twarz tego kogoś. To był...Leon !!!
-Fajna bielizna-powiedział zdejmując ją sobie z twarzy i dokładnie oglądając.
-Yyy...dzięki-powiedziałam zarumieniona, posyłając wrogie spojrzenia w kierunku dziewczyn, które powoli wycofywały się z pomieszczenia- A teraz oddaj.
Z głupim bananem na twarzy podał mi koronkowy materiał. Na dotyk jego dłoni przeszedł prze ze mnie miły prąd. Drgnęłam.Mam nadzieje że tego nie zauważył.
-Już nie rumień się tak- powiedział delikatnie ściskając mój polik, jednocześnie wymijając mnie.
-Ale ja..nie- jakoś nie wiedziałam jak się usprawiedliwić ze stresu szczeliłam wielkiego buraka.Zawstydzona odprowadziłam wzrokiem bruneta na schody, którymi kierował się do swojego pokoju.

Fran
Dziewczyny pochwaliły mi się swoimi zdobyczami, trochę im zazdroszczę, ale nie żałuję Marco dobrze mi to wynagrodził.Opowiedziały mi tez o incydencie Violi z bielizną. To się uśmiałam. Teraz siedzimy u Luśki w pokoju na tak zwanych plotach. Jesteśmy w temacie chłopak:
-To z kim był wasz pierwszy raz-wypaliła Cami śmiesznie ruszając brwiami.
-No mój był z Leonem, jeszcze za czasów Studio, jak byliśmy razem.-powiedziała blondynka.
-Na prawdę ? Myślałam że to nie było tak na poważnie.
-Na właśnie, opowiedz szczegóły-przytaknęła ruda.
-No bo chodziło oto że on wtedy już to robił, a ja jeszcze nie i wpadałam na pomysł by mógł mnie rozdziewiczyć. A później spotykaliśmy się ze względu na przyzwyczajenie i może trochę przez seks.
-Żałujesz ?-spytałam ciekawa.
-Chyba nie, przynajmniej nie zrobiłam sobie wstydu przed Fede. Dobra, koniec o mnie teraz ty Fran.
-No, wiecie ja jeszcze nie, w sumie stwierdziłam że nie jestem jeszcze gotowa.
-Jak to nie jesteś ?-wtrąciła Cami
-No tak to.
-A Marco naciska ?
-Nie, wytłumaczyłam mu że nie chcę się śpieszyć. Zresztą ten pierwszy raz musi być magiczny, a ja nie jestem pewna.
-Uczuć do Marco ? Wątpisz?- zaczęły wypytywać.
-Nie! Chodzi mi oto że nie wiem czy tego chcę już teraz. Teraz Cami.
-Noo, w sumie dużo razy już to robiłam, ale pierwszy był chyba też Leon.
-Jak to ?-krzyknęłyśmy razem z Lu.
-Rok po tym jak Violka go zostawiła, przyjechałam do Ciebie w odwiedziny-zwróciła się do mnie- bo miałam wolne. Na Leona wpadłam kiedyś na ulicy i zaprosił mnie do siebie, trochę się opiliśmy no i jakoś wylądowaliśmy w łóżku.
-A to było wtedy kiedy, wmówiłaś mi że poszłaś odwiedzić rodziców i zostałaś na noc.
-Nom, wtedy.
-Więc jak Ci się podobało ?-zapytała Ludmi.
-Musze wam powiedzieć że Leon jest o wiele lepszy niż większość tych typków z dyskotek i klubów.
-Tak, Leon jest świetny.-ciągnęła Lu, a ja poczułam się dziwnie, przecież Viola kocha Leosia, a tu się okazuje że przeleciał prawie wszystkie panny z naszej paczki.
-A wiecie że Naty, też mi kiedyś mówiła, że też się z nim kochała. Teraz twoja kolej Fran.
-O nie, nie ja będę tą wyjątkową, po za tym chcę to przeżyć z Marco. Może skończmy temat pogadajmy lepiej o tym nowym serialu, który właśnie wszedł na antenę.
-Ten, z tym boskim aktorem ?
-Jest mega przystojny.
I tak zleciało nam całe popołudnie.


Violetta
Siedzę w swojej sypialni i przeglądam stare wpisy w pamiętniku. Większość jest o tacie, dziewczynach, muzyce, przyjaciołach, studiu i...Leonie. Prawie na każdej stronie była o nim mowa, wszędzie pisało o mojej miłości do niego, o naszym szczęściu. Jak ja mogłam go zostawić ? Naprawdę żałuję że tak go zraniłam. Moje rozmyślanie przerwał telefon. Dzwonił Diego. Czego on może ode mnie chcieć ?
Rozmowa:
V-Halo ?
D-Masz natychmiast przyjść do parku-powiedział i się rozłączył.
Jeszcze nigdy nie słyszałam go tak wściekłego. Wstałam z łóżka i pędem opuściłam pomieszczenie. Biegłam po schodach, potykając się o własne nogi i o mało się nie przewracając. Pobiegłam do holu trącąc  skołowanego Leosia, założyłam buty, płaszcz i szybkim tempem opuściłam dom.

Leon
Gdzie ona się tak śpieszy ? Chyba nie będzie mieć nic przeciwko jeśli trochę ją pośledzę. Jak pomyślałem, tak zrobiłem i też wyszedłem z domu. Zacząłem się za nią rozglądać, zauważyłem ją jak przechodziła przez przejście. Akurat było zielone światło, ale gdy tam dotarłem jak na złość zrobiło się czerwone. Cholera!! Bezradnie wyżywałem się na przycisku przyśpieszającym przedostanie się na drugą stronę.Próbowałem nie spuszczać jej z oczu, ale czas dłużył się niemiłosiernie. Chyba idzie w stronę parku.
Nareszcie zielone!!!-krzyknąłem w duchu, a na mojej twarzy pojawił się wielki banan. Czym prędzej ruszyłem za dziewczyną, która powoli znikała w oddali.Tak jak myślałem szła do parku, chyba na kogoś czekała. Żeby mnie nie zauważyła schowałem się za drzewem rosnącym niedaleko.Chwila, ktoś do niej idzie, to...Diego!! A co ta małpa tu robi ? A on nie jest w NJ ? Nie ważne. Ten gość podszedł do niej i pocałował ją w policzek, a ona ją się skrzywiła (???). Zaczęli rozmawiać, najpierw spokojnie, a za chwilę zaczął na nią wrzeszczeć, a na twarzy był cały czerwony. Myślałem że to wszystko, ale ten koleś ją...uderzył !!!! Nie wytrzymałem!!

Violetta
Czekam w parku na tego idiotę, o idzie.Pocałował mnie w policzek, a ja się skrzywiłam.
-Cześć kochanie-powiedział słodkim głosem-Musimy porozmawiać-dodał ostrzej.
-Hej..Ale o czym ? W ogóle po co mnie tu ściągnąłeś ?
-Jak to o czym ? O twoim kochanym tatusiu.-uśmiechnął się kpiąco.
-Co on ma do tego ?
-Chodzi tylko o niego, słyszałem z wiarygodnego źródła że twój tatulek planuje się zwolnić. Jakim prawem!!!!
-A co twoi rodzice mają z tym jakiś problem ? Może będę tęsknić?-zaśmiałam się, a nim aż potrząsnęło i w jednej chwili stał się cały czerwony na twarzy.
-Nie śmiej się, ja mówię poważnie!-podniósł głos, nie powiem przestraszyłam się-Jeżeli twój ojciec zrezygnuję z tej pracy będzie po tobie!!!
-A skąd ta nagła zmiana ? Przecież wcześniej groziłeś że wyrzucicie tatę jak się nie podporządkuje tobie co się takiego stało ?
-Już wiem że nam się to nie opłaca. Zresztą on potrzebuję tej pracy, nic lepszego nie znajdzie!
-Wiesz co Diego ? Już nie jestem taka głupia, rozmawiałam z nim i już wie jak mnie traktowałeś. Możesz sobie pomarzyć o tym że mój ojciec nadal będzie u Was pracował. I mam dla Ciebie jeszcze jedną nowinę, to koniec!!!!!-nareszcie, nareszcie powiedziałam to !!! Jestem wolna !!
-Jeśli myślisz że tak łatwo odpuszczę to się grubo mylisz !!! Zapłacisz mi za to su*o !!!-wrzasnął i bardzo mocno mnie spoliczkował. Z moich oczu zaczęły lecieć łzy, mój makijaż spływał mi po policzkach. Płakałam nie tylko z powodu bólu, ale też z tego że myślałam że Diego nie jest aż tak okropny.Na początku naszego związku wszystko było cudownie, niestety Diego pokazał swoją prawdziwą twarz. Jak mógł się aż tak zmienić? Z miłego, słodkiego chłopaka w damskiego boksera.
-Zostaw ją !!!!-usłyszałam krzyk..Leona(WTF?)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
10 <3
Sorki za opóźnienie, ale miałam chwilowy brak weny.
Więc zapraszam do zakładki pomysły !!!
Jak Wam się podoba nowy szablon bloga ?
3kom=next :)
Okropna jestem ;)

                           Mechi <3