sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 8 AAAA!!! Leon !!!! Fran!!!!!

W domu wszyscy już śpią, a ja zeszłam do kuchni po butelkę wody, wchodzę po schodach i słyszę jakieś dziwne jęki. Chyba dochodzą z pokoju Leona...Chyba Lara została na noc, lepiej im nie przeszkadzać nie chcę na to patrzeć. Z dziwnymi myślami udałam się do swojej sypialni, przebrałam się i poszłam spać.

Następny Dzień
Sobota
12.00
Obudziłam się z potwornym bólem głowy, wczoraj stanowczo za dużo wypiłam. Założyłam na stopy pantofle i wyszłam z pokoju kierując się do kuchni. Tam zastałam Cami śpiącą na stole, Marco który łapał się za głowę, Fran robiącą śniadanie i Fede z Luśką śpiących w salonie.
-Cześć.
-Hej Violu, jak tam głowa ?-zapytała pogodnie Fran
-Boli, nigdy więcej tak dużo nie piję. Masz jakieś tabletki ?
Podała mi pudełeczko z tabletkami i szklankę wody. Zażyłam je i w tej chwili po schodach zeszli Leon i Lara.Przywitali się.Ten babsztyl usiadł przy stole, a Leon podszedł do lodówki i wyjął z niej 2 bite śmietany.Chwycił Fran za rękę, pociągnął do salonu, podał jej śmietanę i kucną przy sofie gdzie słodko spała para. Wymienili się jeszcze chytrymi spojrzeniami i "pośmietanowali" naszych przyjaciół.Przybili sobie piątkę i jak gdyby nigdy nic zaczęli przygotowywać śniadanie.Razem zrobili naleśniki. Były naprawdę pyszne, jedząc je rozmawialiśmy, aż palnęłam coś głupiego:
-Jak się spało Leon ?
-Yyyy...dobrze ?-Lara się zaśmiała, a on zakłopotał-A tobie ?-zapytał zły.
-Też.
W sumie chamsko było o to pytać, a biedna Fran nie wiedziała o co chodzi. Nasze rozmowy przerwał krzyk zapewne budzącej się Lu.
-AAAA!!! Leon !!!! Fran!!!!!-krzyknęła blondynka budząc tym samym swojego chłopaka.Natychmiast wstała, zostawiając oszołomionego bruneta i ruszyła w stronę Leona i Fran. Fede skumał o co chodzi i sam przyłączył się do pogoni za 2 przyjaciół. Już po chwili obydwoje wylądowali w basenie włoszki.Wszyscy pobiegliśmy do ogrodu by zobaczyć to z bliska.
-Lu skąd wiedziałaś że to oni ?-zapytałam ciekawa.
-To normalne, w dzieciństwie to było naszą tradycją.
No tak, przecież w dzieciństwie byli nierozłączni. Później Leoś i Frania wyszli z basenu, ociekali wodą, a na polu w cale nie było ciepło chociaż był początek lata. Przynieśliśmy im ręczniki żeby się wysuszyli.
15.00
Po kilku godzinach przyjemnych rozmów i oglądania filmów stwierdziłam, że jestem w Argentynie już kilka dni i nie odwiedziłam ojca.Powiedziałam przyjaciołom że wychodzę, podeszłam na przystanek i złapałam pierwszy autobus.I już po 5 minutach stałam przed wielkim wieżowcem. Szybkim krokiem weszłam do środka i podeszłam pod pokój w którym pracuję tata.Delikatnie zapukałam, usłyszałam ciche proszę. Zdecydowanym ruchem pociągnęłam za klamkę, a drzwi się otworzyły. Zza nich zobaczyłam ojca siedzącego po uszy w papierach.
-Tato !!!-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyje.
-Violu, co tu taj robisz ?
-Przyjechałam na urodziny Fran, były wczoraj więc postanowiłam Cię odwiedzić. Nie cieszysz się ?
-Oczywiście, że się cieszę.
-Co tam u Ciebie ?Jak w pracy ? Czy rodzice Diega nadal tak mało Ci płacą ?
-U mnie dobrze, w pracy po staremu, niestety nadal.
-Tak strasznie chciałabym coś z tym zrobić...albo chociaż zerwać z Diego...
-Chcesz zerwać z Diego ?
-Mam go dość, zresztą moje uczucia do niego wygasły, zerwałabym z nim, ale on mi grozi że cię zwolnią.
-Nie przejmuj się mną, zerwij z nim ja znajdę inną pracę.
-No ok, ale jeszcze nie teraz, dopiero kiedy będziesz wiedział że damy radę się utrzymać.
-Dobrze.
Pogadałam jeszcze chwilę z tatą i wyszłam z jego gabinetu. Po drodze do wyjścia zauważyłam...Diego rozmawiającego z rodzicami. Ale chwila co on tu robi ? NIe zastanawiając się długo stwierdziłam że lepiej będzie jeśli mnie nie zauważy. Szybko wybiegłam z budynku i po około 10 minutach pieszo wróciłam do Fran. W holu zastałam Marcesce i Fedemile, którzy chyba wychodzili.
-Wychodzicie gdzieś ?
-Tak, idziemy na spacer. Jak tam u taty ?-odezwał się Marco.
-Dobrze, ale nie uwierzycie kogo spotkałam !!! Diego!!!!
-Diego???Co on tu robi ??-zapytała przejęta Lusia.
-Nie wiem, spanikowałam i uciekłam.Dobra już wam nie przeszkadzam tylko powiedzcie czy ktoś jest w domu ?
-Nie, Cami jest na randce z jakimś chłopakiem na którego wpadła, a Leon pojechał z Larą do lekarza na wizytę kontrolną z kostką.
-Aaa to ja już wam nie przeszkadzam udanego spaceru.

Ludmiła
Od kilku minut spacerujemy po parku i rozmawiamy o głupotach.Park jest prawie pusty, oprócz jakiejś parki, chwila to chyba Lara i  Diego.
-Ej a to nie Lara i Diego ?-zapytałam przejęta.
-Tak, to oni.-moje obawy potwierdziła Fran.
-Ale co oni robią razem ?-zapytał Marco
-A ja wiem, ale chyba są na randce bo się całują.-dodał Feduś.
-Jak my o tym powiemy Violi i Leonowi ?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział - jest :)
Rozdział trochę krótki
Następny może koło czwartku
Zaraz pojawi się ankieta, głosujcie !!!!


                                                                             Mechi <3






2 komentarze:

  1. świetny rozdział
    już nie mogę doczekać się next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! I zapraszam do mnie!;)
    Papatki xd
    Mańka ♥

    OdpowiedzUsuń