17.30
Od kilku minut stoję przed szafą i wybieram ubranie na dzisiejszy wieczór. Muszę spodobać się Leonowi i wyglądać lepiej niż ta dziwka. Jeszcze raz spojrzałam w głąb szafy i dostrzegłam idealny zestaw. Szybko go ubrałam i pobiegłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i zrobiłam mocniejszy makijaż. Potem zakręciłam włosy i popsikałam się ulubionymi perfumami.
Spojrzałam na zegarek, dochodziła 19.00. Najwyższy czas wyjść. Szybko zbiegłam po schodach i opuściłam dom. Zamknęłam jeszcze drzwi, a klucze wrzuciłam do torebki, którą zgarnęłam po drodze.
Rozglądnęłam się, było już ciemno. W sumie nie chcę mi się iść pieszo, pojadę autobusem. Przeszłam przez jezdnią na przystanek i spojrzałam na rozkład. No to za chwilę powinien przyjechać. Tak jak myślałam, już po kilku minutach wsiadałam do prawie pustego pojazdu. Wysiadłam przed samym klubem, już wtedy zauważyłam Leona wysiadającego z taxi. Stwierdziłam, że lepiej będzie na nich poczekać.
-Hej Violu-powiedział kiedy mnie zobaczył.
-Cześć-trochę się zdziwiłam, bo był sam-gdzie Lara ?
-No trochę się pokłóciliśmy i zadzwoniła że nie przyjdzie.
-Acha...-cały wieczór spędzony w jego towarzystwie, sam na sam. Trochę dziwne, ale nie narzekam.
Weszliśmy do lokalu, usłyszeliśmy głośną muzykę i usiedliśmy przy barze w celu zamówienia sobie jakiegoś drinka. Kiedy kelner podał nam zamówienia utopiłam swoje usta w dość mocnym trunku. Minęły może 2 godziny, a my byliśmy kompletnie pijani. Nagła fala odwagi kazała pociągnąć Leona na parkiet. Tak też zrobiłam. Akurat leciała dość wolna piosenka. Odwróciłam się do niego tyłem, kładąc jego ręce na mojej talli. Zaczęliśmy się poruszać w rytm muzyki, kręciłam swoim zgrabnym tyłeczkiem co chwilę ocierając się o jego przyjaciela. Czułam jak delikatnie się unosi. Po chwili Leon zaczął całować mnie w szyję. Potem urwał mi się film...
Następny dzień
Środa
Ludmila
12.00
-Dziewczyny czy to nie dziwne, że Viola nie wróciła na noc ?
-Bardzo. A jeśli coś jej się stało ?-zaczęła panikować Fran- Albo..
-Albo poszła do Leona -przerwała jej Cami-i...no wiesz pewnie byli pijani-poruszała śmiesznie brwiami.
-A Lara ?
-No...w sumie to nie wiem.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk otwierania drzwi. Szybko tam pobiegłyśmy, ukazała nam się zapłakana Viola.Nie pytając o nic przytuliłyśmy ją.
-Dziewczyny...-powiedziała łamiącym głosem-jja się z nim przespałam-szepnęła i wybuchła jeszcze większym płaczem.
-Violu...-zaczęłam, ale ona wyrwała nam się i uciekła do siebie.
Violetta
Jak ja mogłam mu to zrobić ? Jak ?- te pytania ciągle krążyły po mojej głowie. Jak mogłam być taka głupia. Pewnie teraz ma mnie za idiotkę.
-Vils....-usłyszałam dziewczyny.
-Wejdźcie
Kiedy weszły do pokoju usiadły obok mnie na łóżku i przytuliły mnie z całych sił.
-On mnie teraz nienawidzi to wszystko moja wina-powiedziałam smętnym głosem.
-Nie mów tak, on też jest winny. Przecież byliście pijani...-próbowała mnie pocieszyć Fran.
-No to co z Larą ? Przecież ona go zostawi.
-Wieszz...Lara też ma coś na sumieniu-odezwała się Cami, a Lu i Frania walnęły ją łokciem- No co ? Przecież prędzej czy później się dowie.
-Ale o czym ?-zapytałam zdezorientowana.
-No dobra, Vilu Lara i Diego są razem.-powiedziała Lu.
I teraz wszystko stało się jasne. Wiedziałam, że Diego to taki idiota, ale Lara ?? W sumie po niej tez można było się tego spodziewać.
-Musimy pogadać z Leonem.
-Nie uwierzy nam, potrzebny nam dowód. Inaczej nic z tego nie będzie.
Po chwili usłyszałyśmy jakby ktoś wchodził do domu, później głos Fede:
-Leon !!
Że co on tu jest ??? O kurde!! Dobra,Violka trzeba zachować spokój.
-Lu !!!
-Idę-krzyknęła i zeszłą do wołającego Włocha.
My poszłyśmy za nią. Unikałam jego wzroku, nie potrafiłabym spojrzeć mu teraz w oczy.
-My wychodzimy-pokazał na siebie, Leona i Marco-zostajecie same.
-Ok, a gdzie idziecie ?
-Yyyy...no na taki męski wieczór.
-Dobra, tylko nie wróćcie za późno.
Kiedy wyszli, zaczęłyśmy rozmowę:
-Nie wydaje się wam to trochę podejrzane ?-zapytała Cams.
-Bardzo, ale dajmy sobie spokój. Lepiej się zrelaksować i oglądnąć sobie jakiś film.
-To ja idę zrobić popcorn-powiedział Fran
-A ja wybiorę film- zaoferowała się Cami.
-Nie za dużo tego relaksu ? Jak było wczoraj w spa ?
-Lepiej żebyś nie wiedziała, powiemy ci tylko tyle, że mamy tam zakaż wstępu.
-Hahha to musiało być dobre.
-No to co dziewczyny, wyciskacz łez ?-zapytała Camila kiedy wróciła z filmami.
-Pokiwałyśmy głowami.
-Fran weź jeszcze chusteczki-krzyknęłam.
Kiedy Frania wróciła do nas z wyżerką i chustkami zaczęłyśmy oglądać film.
Fede
Właśnie jedziemy do biura podróży, w którym chcemy załatwić niespodziankę dziewczyną.
Po 2 godzinach szukania i załatwiania formalności wyszliśmy z wielkiego wieżowca i z kierowaliśmy się do domu Fran. Kiedy tak jechaliśmy zauważyłem, że Leon jest jakiś przybity.
-Leon, o co chodzi ?-zapytałem prosto z mostu.
-Nie, nie o nic...-próbował się wymigać.
-Przecież wiemy że coś się stało, jesteśmy przyjaciółmi możesz nam powiedzieć-powiedziałem, a Marco mi przytaknął.
-No..ja przespałem się z Violką.-odpowiedział załamany.
-To chyba dobrze nie ?-odezwał się Marco.
-A Lara ?
-Ouu, no to stary jesteś w czarnej dupie. Chociaż...uważaj na Larę.
Chciał jeszcze coś powiedzieć ale mu przerwałem:
-Już jesteśmy.
W domu
Gdy weszliśmy do środka zobaczyliśmy dziewczyny siedzące na kanapie i ryczące w poduszki. Znowu oglądały jakiś kretyński film.
-Viola, Lu, Fran mamy dla was niespodziankę !! Lecimy na wyspę O'ahu do stolicy Hawajów Honolulu !!!-powiedziałem.
-Aaaaaa!!!-krzyknęłyśmy szczęśliwe i rzuciły nam się na szyję.
-Kiedy ?
-Już jutro!!!
Wieczór
Violetta
Tata dzwonił do mnie że państwo Verdas zaprosili nas na kolację. Podobno chcą odnowić przyjaźń w najlepszym momencie. Ugh...
Zaczęłam się przygotowywać. Niby wszystko fajnie, ale jak się ubrać na taką kolacje ?
Po długim zastanawianiu stwierdziłam, że w tym powinnam wyglądać znośnie. Pobiegłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, zrobiłam delikatny makijaż, a do włosów wpięłam kwiatka. Wróciłam do mojego pokoju i w ekspresowym tempie odziałam się w suknie. Do niej dobrałam jeszcze dość wysokie, białe szpilki. Efekt był taki :
-Bu !!!
Odskoczyli od siebie jak oparzeni co wywołało u mnie napad głupawki, I jeszcze te ich miny-bezcenne.
-Violka !-krzyknął rozzłoszczony Fede.
-Tak ?-udawałam niewiniątko.
-Czemu nam przerwałaś ?
-Bo nie chciałam na to patrzeć.
-Trzeba było sobie...-nie dokończył bo Lu mu przerwała
-Dobra Feduś, odpuść jakoś ci to wynagrodzę, a teraz idź może się czegoś napić czy coś. My musimy pogadać.
-Ok.
Kiedy opuścił pomieszczenie Luśka z cwanym uśmiechem zapytała:
-No, to dla kogo się tak wystroiłaś ?
-Dla nikogo, idę dziś na kolację z tatą do rodziców Leona.
-A on będzie ?
-No...
-Czyli jednak dla niego.
-Nie !!!
-Dobra mów sobie co chcesz ja i tak wiem swoje. Lepiej już idź bo się spóźnisz.-dodała zanim zdążyłam coś powiedzieć. I popchnęła mnie w stronę drzwi.
-Pa.
Przy wejście czekał na mnie już tata. Wsiadłam do samochodu i się z nim przywitałam.
Przez całą drogę rozmawialiśmy o jakiś mało ważnych pierdołach. Wreszcie kiedy zaparkowaliśmy pod posesją państwa Verdas, musiałam zmierzyć się z lękiem i stresem. Wysiadłam z auta i tak jak ojciec podeszłam do wejścia. Tata zadzwoniła dzwonkiem i po kilku sekundach otworzyła nam pani Veronica. Kobieta była szczupłą brunetką w średnim wieku. Leon był do niej bardzo podobny. Kiedy weszliśmy do środka, znów poczułam tą pięknom woń cynamonu. Tu zawsze tak pachniało...czyli pani Julia nadal tu pracuje. Ten dom miał w sobie taką pozytywną energię. Uwielbiałam tu przychodzić. Ten zapach, te meble, wystrój pobudzają tyle wspomnień. Jedne złe, drugie dobra...Zdecydowanie więcej było tych dobrych.
Moje przemyślenia przerwał miły głos pani Verdas:
-Violu, może poszłabyś zawołać Leona ?
-Ddobrze, już idę.-powiedziałam niepewna swoich słów i tak jak prosiła Veronica poszłam po Leona. Na górze też nic się nie zmieniło. Podeszłam do drzwi, dawnego pokoju Leona i zapłukałam. Kiedy usłyszałam ciche proszę weszłam do pomieszczenia i spuściłam wzrok.
-Twoja mama prosi żebyś zszedł na kolacje.-chciałam już wyjść, ale poczułam że Leon łapie mnie za nadgarstek i obraca w swoją stronę.
-Nie sądzisz, że musimy porozmawiać ?
-Nnie...-próbowałam się wyrwać, ale na marne.- Puść mnie !
-To ze mną porozmawiaj.
-No to czego ode mnie chcesz ?-westchnęłam.
-Zapomnijmy o tym co się wczoraj wydarzyło. Nie chcę żeby tak było między nami. Zależy mi na tobie...
Veronica
Czemu oni tak długo nie wracają ? Lepiej po nich pójdę.
-German, idź zobacz co robi mój mąż, a ja sprawdzę co u dzieciaków.
-Wiesz może pójdę z tobą ?-przytaknęłam
Gdy staliśmy pod jego pokojem usłyszeliśmy jak Leon mówi do Violetty że mu na niej zależy. Bez wahania podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho. German chyba nie miał nic przeciwko bo sam zrobił tak samo. Cały czas gadali tylko o jakimś wczorajszym wydarzeniu. Nie mam pojęcia o co chodzi. Nasłuchiwaliśmy dalej, ale nagle ucichli. Poczułam tylko jak ktoś otwiera drzwi a my wpadamy do środka.
Upss..
-Mamo ładnie to tak podsłuchiwać ?-zapytał mój syn.
-A ty tato masz coś na swoje usprawiedliwienie ?-dodała Viola.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję Oliwi S. za komentarz :)
Jedyny...
Nie wiem kiedy next bo nie komentujecie...
Jeśli pod tym rozdziałem będą 3 komki next może pojawi się za trzy dni.
Słuchaliście już piosenek z płyty "Gira mi cancion"?
"Amor en el aire" mój Jorge <3
i Tini "Superactiva"
zajebiste :*
Mechi <3


♥♥♥
OdpowiedzUsuńSwietny dodwj jutlo owy
OdpowiedzUsuńoj słuchałam :) Rescata mi corazon - Feduś :)
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział :) naprawdę :)
Kocham twój blog <3
do następnego :) :*
Oliwia S.
A cudowny blog ♥
OdpowiedzUsuńjuż nie mogę doczekać się kolejnego genialnego
rozdziału :)
Świetny rozdział! !!:**
OdpowiedzUsuńAuuu!! Lecą na hawaje!!!:)<3
Hahahah, podsłuchują pod drzwiami, nie ładnie, oj nie ładnie! ;)
Megaśny rozdział, dawaj dziewczyno nexta!!!!<3<3♥♥♥♥
Pozdro Mańka! ;**:)