poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 3 Ta rozmowa nie ma sensu

Buenos Aires
Wtorek
Ranek
7.30
*Fran
Od 30 minut czekam na Leona, cały czas do niego dzwonie i wysyłam sms'y , niestety bez efektów. Po krótkim zastanowieniu zdecydowałam się zadzwonić do Lary.
Rozmowa:
L:Halo?
F: Cześć Lara z tej strony Fran.Widziałaś dzisiaj Leona?
L:To ty nic nie wiesz? Przecież Leon jest w szpitalu.
F: Co? Dlaczego?
L:Miał wypadek na motorze...
F: W jakim jest szpitalu?
L: W Szpitalu Durand na ulicy Avenida Díaz Vélez.
F: Dzięki.
Nie zdążyła odpowiedzieć bo się rozłączyłam. Szybko wyszłam z baru i popędziłam do samochodu.

15 min później
w szpitalu
*Fran
Gdy tylko dojechałam i weszłam do szpitala zauważyłam recepcję, podbiegłam do niej i zapytałam starszej pani która tam pracowała gdzie leży Leon:
-Przepraszam gdzie leży Leon Verdas ?
-A kim pani dla niego jest ?
-Jestem...yyy...kuzynką-wymyśliłam na szybko .
-No dobrze, 2 piętro,sala numer 42.
-Dziękuje.
Już po chwili stałam pod salą chłopaka i czekając na lekarza przyglądałam mu się przez szklaną szybę.Wyglądał strasznie,był cały poobijany, zadrapany na twarzy.Moje przemyślenia przerwał głos lekarza :
-Pani do Leona Verdasa ?
-Tak, doktorze co z nim ?
-Jak na tak niebezpieczny wypadek, miał wiele szczęścia ponieważ ma tylko  trudności z oddychaniem , zwichniętą kostkę i 2 połamane żebra, którymi już się zajęliśmy.
-Można do niego wejść ?
-Tak, na razie jest jeszcze pod narkozą , zaraz powinien się obudzić .
-Dobrze, dziękuje.
Weszłam do sali Leona i znów zaczęłam mu się przyglądać, po chwili zdecydowałam się zadzwonić do Cami i powiedzieć jej co się stał.
Wykręciłam jej numer :
C:Halo?
F: Cześć Cami .
C: Ooo cześć Fran . Co u ciebie ?
F: Nie za dobrze , Leon jest w szpitalu...
C: Co mu się stało?
F: Miał wypadek na motorze ?
C:W jakim jest stanie ?
F: Lekarz mówi że jak na tak niebezpieczny wypadek to wyszedł z tego całkiem dobrze.
C:Mówiłaś już Violi i Lu ?
F: Ni...-przerwałam bo Leon zaczął się budzić -Cami powiedz dziewczyną sama,muszę już kończyć bo Leon się budzi. Papa
C:Pa, powiedz mu że go pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.
F: Jasne , przekaże. Pa
C:Pa.
Rozłączyłam się.
-Fraaan...co ty.. tu robbisz ?Gdzie ja.. jestem ? Coo się stało ?-zapytał Leon, osłabionym głosem.
-Leon miałeś wypadek, jesteś w szpitalu. Doktor mówi że masz tylko skręconą kostkę i trudnosci z oddychanie.
-Kiedy mogę z tond wyjść ?
-Idę zapytać się lekarza.:

-Przeprasza za ile Leon może wyjść ?
-Już jutro jeśli jego stan nie pogorszy się-odpowiedział lekarz
-Dziękuje.

-No i kiedy ?
-Być może już jutro, zależy od twojego stanu zdrowia?
-To super że będę mógł wrócić już do domu .
-O czym ty mówisz ? Masz skręconą kostke, przeprowadzasz się do mnie i nie przyjmuję odmowy. Sam sobie nie poradzisz.
-Fran nie chcę ci robić problemów, a poza tym Marco nie będzie zazdrosny ?
-Marco wyjechał na tydzień do babci. Proszę, jestem twoją przyjaciółką i chcę ci pomóc.
-No dobra, skoro nalegasz...
-Wiedziałam że mi ulegniesz-zaśmiałam się ,a Leon mi zawtórował .

Nowy Jork
Violetta
-Dziewczyny nawet nie wiecie co się stało!!!!!!-Krzyknęła zdenerwowana i roztrzęsiona Camila.
-Cami gdzie ty w ogóle byłaś ?
-U *Maddy ,ale to nieważne , dzwoniła do mnie Fran i powiedziała że Leon miał wypadek...
-Co !!!!???? Jak to ???
-Na motorze , ale jest już dobrze bo podobno ma tylko złamaną rękę i skręconą kostkę.
-Dzięki bogu że tylko to, strasznie się o niego martwi...-przerwałam i zakryłam sobie buzię ręką , bo z orientowałam się co powiedziałam.
-Violu, ty nadal go kochasz -stwierdziła Cami. Spojrzałam na Ludmi , kiwała głową , raz kocia śmierć .
-Ja...ja nigdy nie przestałam go kochać , jestem z Diego z przez wyczajenia , a nie z miłości. Leon ułożył sobie życie na nowo, z Larą, jest szczęśliwy nie chcę mu stawać na drodze.-po policzku spłynęła mi łza, a dziewczyny mnie przytuliły.
-Vilu nie płacz, jeszcze będziesz szczęśliwa...-starała się mnie pocieszyć Lu.
-Dziewczyny, mam prośbę możemy jechać do BA trochę wcześniej ?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Chcesz odwiedzić Leona w szpitalu?-pokiwałam głową-No dobra, powiedzmy Fede i zacznijmy się pakować.
Po kilku minutach Fede się zgodził i wszyscy zaczęliśmy się pakować .
Minęło 20 min i wszyscy byliśmy gotowi. Kupiliśmy bilety na 13.00 i wyszliśmy z domu.
Załadowaliśmy wszystkie walizki do samochodu , a kiedy już miałam wsiadać usłyszałam ten ohydny męski głos:
-Violetta dlaczego nie odbierasz moich telefonów ? I gdzie ty się wybierasz ? -zapytał mój chłopak.
-Zgubiłam go-skłamałam , dobrze wiedziałam że mam go w tylnej kieszeni moich krótkich szortów.-Wyjeżdżam do BA-oznajmiłam.
-Przecież miałaś jechać dopiero za w piątek , co się stało ?
-A co dopiero teraz się mną zainteresowałeś ? Nie widzieliśmy się od tygodnia !
-Kochanie proszę cie , miałem coś do załatwienia, zresztą dzwoniłem.
-Ta rozmowa nie ma sensu , pa Diego.-powiedziałam po czym wsiadłam do samochodu.
-Nie , Violetta nigdzie nie jedziesz musimy pogadać!!!
-Fede-zwróciłam się do mojego przyjaciela który kierował samochodem -możesz już jechać.
Po 40 min siedzimy w samolocie i strasznie się nudzę , Cami słucha muzyki , Lu czyta książkę , a Fede ją zaczepia i co jakiś czas się całują , a ja podziwiam widoki za oknem . Nie jest to zbyt fajne zajęcie, dlatego po chwili patrzenia zasnęłam.

8 godz. później
Buenos Aires
Violetta
Czułam jakby ktoś szturchał mnie łokciem, dlatego leniwie otworzyłam oczy i ujrzałam Cami która próbowała mnie obudzić.
-No nareszcie się obudziłaś Violu, już jesteśmy w BA i teraz wysiadamy. Chodź.
Zabraliśmy wszystkie nasze rzeczy i wyszliśmy z samolotu. Lotnisko wcale się nie zmieniło, jak zawsze pęka w szwach od przepełnienia ludźmi.
-Na śmierć zapomniałam !!!-krzyknęłam.
-Czego ?-zapytali ze śmiechem moi przyjaciele.
-Nie zadzwoniliśmy do Fran że przyjeżdżamy i nie mamy gdzie mieszkać!!!!!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Maddy-koleżanka Cami


Mamy 3 :)
Ciekawe czy ktoś to dziadostwo w ogóle czyta ?
Poprawiłam wygląd bloga , np. dodałam obserwatorów itp.
Dziękuje za komentarze pod tamtym rozdziałem .
Możecie spamować linkami do waszych blogów, bardzo chętnie poczytam coś fajnego ;)
1 kom =next :)

                                                                     Mechi<3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz